środa, 25 grudnia 2013

Stage 21 - Zajoba można z tobą dostać...




Wyskoczyłam z pokoju , biegnąc korytarzem do sypialni Nialla. Gdy dotarłam do drzwi , złapał mnie strach. Przerażenie wypełniło każdą komórkę w mózgu. Czego ty się idiotko boisz? - karciło sumienie.- On Cię Kocha , ty Jego i jest dobrze.
- No chyba nie. - bąknęłam pod nosem.
- Co chyba nie? - Horan otworzył drzwi. Czy on czyta w myślach? - Una? Co się stało?
- Bo widzisz... - zaczęłam niewyraźnie. - Ja coś zrozumiałam i to jest bardzo skomplikowane.
- Co jest skomplikowane? - podniósł brwi do góry. Coraz bardziej mnie zawstydzał.
- To co zrozumiałam. - wyjaśniłam , bawiąc się trzęsącymi dłońmi.
- A co zrozumiałaś? - zaśmiał się.  Policzki zaróżowiły się bardziej niż były od kilku minut.
- Kocham Cię. - szepnęłam ze spuszczoną głową.  Blondyn uważnie mi się przyglądał.
- Nie kłam. - ostrzegł. - Nie tak. Nie musisz odwzajemniać mojego uczucia jeżeli nie chcesz.
Moje emocje nie wytrzymały.
- Kocham Cię Idioto!!! - wrzasnęłam.  - Cholernie mi na tobie zależy!
Zaczęłam walić pięściami w tors Irlandczyka. Złapał moje nadgarstki , tuląc mnie do siebie. Wtuliłam twarz w jego koszulkę. Łza spłynęła po moim policzku.
- Nancy? - zapytał. Podniosłam głowę do góry.
- Ale jesteś pewna?
- Zajoba można z tobą dostać.... - warknęłam , wpijając się w jego usta. Złapałam jego włosy ,ciągnąc ich końcówki. Chłopak chwycił moje pośladki , podnosząc mnie do góry. Cofnął się kilka kroków , wchodząc tyłem do pokoju. Złapałam klamkę , zatrzaskując drzwi.
- Niegrzeczna Nann. - mlasnął przez pocałunek. Uśmiechnęłam się. Zeskoczyłam z rąk Irlandczyka popychając go na łóżko. Zdezorientowany , popatrzył na mnie. Przesłałam mu całusa w powietrzu, kładąc się obok niego. Ułożyłam wygodnie głowę na jego rozłożonym ramieniu. Włożyłam ręce pod jego koszulkę , nakładając nogę na jego.
- Wygodnie Ci? - zaśmiał się.
- Nawet nie wiesz jak. - uniosłam głowę do góry , aby spojrzeć mu w oczy.
- Kocham Cię. - wyznał.
- Ja Ciebie też. - pocałowałam go lekko.
- Stary widziałeś...... - do pokoju wszedł Louis. Gdy nas zobaczył , szczęka mu opadła. Zaśmiałam się , złączając palce Horana z moimi.
 - Czy ja przypadkiem..... - jąkał się. - Przeszkadzam?
- Wcale. - uśmiechnął się blondyn. - Kogo widziałem Tommo?
- Nancy. - bąknął pod nosem. - Nie ważne. Ja już może pójdę.
- Jak tam chcesz. - pomachałam mu. Wybiegł z pokoju , trzaskając drzwiami. Można było usłyszeć jak schodząc po schodach wrzeszczy " A ja coś wiem i wam nie powiem!!" .
- Skarbie?- poczułam szept obok swojego ucha. Jak słodko.
- Hm? - zamruczałam.
- Zauważyłaś jak się zmieniłaś przez te tygodnie? - zapytał cicho. - Od nieodzywającej się myszki do rozgadanej kobitki.
- To dobrze? - zająknęłam się.
- Jasne , że tak. - pogłaskał mnie po włosach. - Bardzo. Jak myślisz czy Liam będzie zły na nas?
- Mam szczerą nadzieję , że nie. - odpowiedziałam , wzdychając. - Kocham go , ale musi zrozumieć pewne sprawy.
- Miał z tym problem , nie?
- Żebyś wiedział. - ścisnęłam jego dłoń. - Za bardzo się rządził.
Wychodzę do koni. - zawołałam , schodząc po schodach. Gdy podeszłam do drzwi , poczułam szarpnięcie.
- Liam? - zdziwiłam się. - O co chodzi?
-  Nigdzie nie idziesz. - zabronił. - Najpierw zjedz obiad , a później pójdziemy razem.
- Li mam 14 lat! - krzyknęłam. - Jesteś tylko o rok starszy. Muszę iść do Pearl.
- Nigdzie nie pójdziesz! - krzyknął. Pierwszy raz podniósł na mnie głos. Spuściłam głowę , ocierając bezsilną łzę.
- Kocham Cię. - szepnął , tuląc mnie do siebie. - Zawsze będę na pierwszym miejscu i nikt nie ma prawa mnie z niego zrzucić.
- Ale..... - zaczęłam. Złapał moje policzki , podnosząc głowę do góry.
- Una jestem twoim jedynym bratem. Jesteś dla mnie najważniejsza zaraz po rodzicach. [...]
- Jest to trochę hipokryzja z jego strony. - odparł , wysłuchując wspomnienia. - Mówi , że on U CIEBIE będzie na pierwszym miejscu , a ty u niego zaraz po rodzicach. A Ruth i Nicole?
- Przede mną. - wzruszyłam ramionami, lecz w środku przejęta byłam tym od samego początku. - Trudno się mówi. Tak mnie ustawił to tak mnie ma.
- A ja? - spytał chłopak. Spojrzałam mu w oczy.
- Pierwszy. - szepnęłam tuż przy ustach. Złapał moją brodę złączając nasze wargi w czułym pocałunku.
Niestety nam przerwano.
- Nann?! - do pokoju wparował Payne. Oderwaliśmy się od siebie zeskakując z łóżka.
- Co tu się do cholery dzieje?! - wrzasnął.
- O co Ci znowu chodzi? - spytałam spokojnie.
- O co? - zdenerwowany podszedł bliżej nas. - Dlaczego ty i Niall?
- Bo się kochamy? - powiedzieliśmy w tym samym momencie. Liam podniósł brwi do góry , kierując swój wzrok na Nialla.
- Horan chodź na słowo. - wyszli z pokoju , zostawiając mnie samą.



Oczami Nialla



Przyjaciel wyciągnął mnie z pokoju , zostawiając dziewczynę samą.
- Co ty wyprawiasz? - spytał wprost.
- Nie rozumiem Cię Liam. - pokiwałem przecząco głową. - O co dokładniej chodzi?
- Dlaczego ty i Una się kochacie?
- Zadajesz takie głupie pytania Li. - mruknąłem znudzony. - Gdzie jest nasz Daddy?
- Stoi przed tobą zatroskany o swoją siostrę. - odpowiedział.
- Miłość stary , miłość. - wyznałem. - Oddałbym swoje życie aby być z Nancy.
- Nie masz prawa z nią być. - syknął. - Wyruchasz i zostawisz.
- Na mózg Ci padło?! - zdławiłem okrzyk zdziwienia. - Nigdy nie zrobiłbym tego dziewczynie.
- Słyszałem jak zakładałeś się z Harrym , który pierwszy dotrze do niej. - zmrużył oczy, a mnie zatkało. - Teraz milczysz?




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taki malutki , spóźniony prezencik ode mnie ;) Mam nadzieję , że się podoba :)
Liczę na komentarze <3
RiDa





czwartek, 19 grudnia 2013

Stage 20 - Nann dlaczego zbiłaś moje lustereczko?




 " Kocham Cię , kocham Cię , kocham Cię..." . Słowa odbiły się w mojej głowie niczym morska fala o burtę statku. Czy przypadkiem to nie jest sen? Wypowiedział tak piękne , a zarazem ociekające bólem słowa. Co oznacza kogoś kochać? Czy on w ogóle o tym wie?
- Wiesz co to znaczy kochać? - szepnęłam cicho nie spuszczając z niego wzroku. Jego niebieskie tęczówki przeszywały mnie na wskroś.
-  Kochać to znaczy ufać bezgranicznie. - zaczął swój monolog. -  Jestem gotowy nawet oddać życie dla Ciebie. Kochać to chęć spędzenia z tą osobą resztę swojego życia. Nie wiem czy wiesz , ale miłość opiera się na szacunku , zaufaniu , a przede wszystkim przyjaźni. Miłość to uczucie wręcz nie do opisania. Jesteś moim życiem Nann. Kiedy widzę twój uśmiech, mój sam wkrada się na twarz. Twój zapach obezwładnia w każdym calu. Zrozum , że czuję do ciebie coś nie możliwego do opisania. Miłość. To takie piękne słowo. Ale czy rozumiemy co ono oznacza? Miłości nie można określić dosłownie czym jest , zamknąć ją w jakichkolwiek granicach.
Przymknęłam oczy analizując każde słowo chłopaka. Co mam mu odpowiedzieć? Może proste "Ja Ciebie też" ? Każde słowo przesiąkło mój zbudowany mur dookoła serca. Zburzył je za jednym razem. Uczucia przelewały się do środka , zalewając mój umysł.
- Człowiek który kocha prawdziwie , nie potrzebuje cały czas zapewnienia o miłości bo jego czyny mówią same za siebie Niall. - wyszeptałam. - Zastanów się teraz. Czy aby na pewno mnie kochasz? Nie będzie odwrotu.
Blondyn położył palec na brodzie pocierając ją lekko.
- Una? - zapytał, przyciągając mnie do siebie. - Przepraszam.
Nie zdążyłam zareagować. Przyciągnął moją twarz do swojej. Nasze wargi spotkały się , łącząc w jedność. Jego usta były gorące. Za gorące. Paliły moją skórę na szyi , gdzie chwilę wcześniej się przeniosły. Składał pocałunki na linii szczęki , błądząc rękami po moich plecach. Westchnęłam , ponownie wpijając się w jego usta. Zaskoczony oddał pocałunek. Złapał moje udo , oplatując je wokół swojego biodra.Pochylił się do tyłu , czego skutkiem był mój brak równowagi. Niechcący cofnęliśmy się do tyłu , tym samym zbijając wiszące na ścianie lustro. Wskoczyłam na niego całkowicie. Oplótł mój tyłek dłońmi , przyciskając mnie do równoległej ściany.
- Nann dlaczego zbiłaś moje lustereczko? - usłyszałam przerażony głos Malika. - Niall? Co to ma znaczyć?
Wtuliłam twarz w klatkę piersiową chłopaka. Przytulił mnie , odpowiadając :
- Ciebie też miło widzieć Zayn. Przeszkodziłeś nam wiesz?
- Nie. - zająknęłam się. - To znaczy , ja już pójdę.
Pocałowałam w usta Nialla , wychodząc z kuchni. Mogłam jeszcze usłyszeć wiązankę przekleństw ze strony blondyna jak i śmiech Malika.
- Cześć Una. - przede mną wyrósł Liam. - Proszę. O to twoje żelki i czekolada.
- Dzięki. - podziękowałam cicho. - A tak po za tym masz mi coś do wyjaśnienia?
- Nie. - odpowiedział szybko , uciekając do jadalni. Prychnęłam pod nosem kierując się do pokoju. Usadowiłam się na parapecie otwierając swój zeszyt. Dawno w nim nic nie pisałam. Podrapałam się po głowie , rozpoczynając jeździć ołówkiem po kartce :



W jego oczach zawsze było coś dziwnego gdy przechodziłam obok. Jakby uśmiechały się same, były takie pełne miłości.  Ale teraz nie mogę ocenić jak patrzy. Czy chłodno czy ciepło.  Nigdy się tego nie dowiem bo NIGDY nie  będzie mój.



NEVER SAY NEVER xxxx


Ułożyłam notatnik obok poduszki. Oparłam policzek o szybę , przymykając oczy. I co ja mam zrobić? Niall wyznał , że mnie kocha. A ja? Co ja do niego czuję? O to właśnie jest pytanie. I nagle nasunęło mi się jego wypowiedź : " Nie wiem czy wiesz , ale miłość opiera się na szacunku , zaufaniu , a przede wszystkim przyjaźni. Miłość to uczucie wręcz nie do opisania. Jesteś moim życiem Nann. Kiedy widzę twój uśmiech, mój sam wkrada się na twarz. Twój zapach obezwładnia w każdym calu. " Ufam mu? Całkowicie. Przyjaźń? A jakby inaczej! Szacunek? Jeszcze się pytam?! Uśmiech na twarzy i zapach?  Już wszystko rozumiem. Ja go kocham...







~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie mam czasu napisać notatki moi wierni fani XD! Liczę na komentarze i pozdrawiam <3
Notkę dopiszę jutro!
Schorowana RiDa




piątek, 13 grudnia 2013

Stage 19 - Sklep powiadasz?!





- C-co?
Nasze twarze dzieliły kilka centymetrów. Czułam jego oddech na swojej skórze.Zapach jego nieziemskich perfum otulił moją twarz. Nie mogłam się skupić ani racjonalnie myśleć. Jego oczy mnie zahipnotyzowały.
- Nann... - szepnął , gładząc mój policzek. Przymknęłam oczy , wtulając twarz w jego ramię. Nie możemy tego zrobić. On może mnie zniszczyć. Tak samo jak były. Horan dotknął mojego podbródka , palcem wskazującym, podnosząc moją głowę. Nie potrafiłam spojrzeć w jego oczy. Są takie piękne.
- Una nie zrozum mnie źle.... ja tylko... - jąkał się. Nagle zapragnęłam , żeby przestały nas dzielić te cholerne centymetry. Niall miał podobne wrażenie, lecz nadal był niepewny. Powoli cmoknął mnie w kącik ust , przechodząc na sam ich środek. Jego wargi znalazły się na moich w tym samym czasie. Z początku to było coś lekkiego. Moje ręce owinęły mu się wokół szyi, a place zakręcały pojedyncze włoski na karku. Mruknął śmiesznie , uśmiechając się szeroko i tym samym niszcząc nasz pocałunek.
-Nancy... - szepnął. Nie zwróciłam na jego słowa uwagi. Przyciągnęłam jego twarz do swoich ust, pragnąć poczuć ich słodki smak.
 Nie mogłam się tą chwilą nacieszyć.  Przyciągnął mnie do siebie tak , że leżałam na nim. Podniósł się , sadzając mnie na kolanach. Zgarnęłam włosy na lewą stronę , nadal nie przerywając przyjemności. Jednak po chwili się opamiętałam.
Moje wkurwiające sumienie wróciło tak samo jak wspomnienia.
- Co ja robię... - przerażona wybiegłam z pokoju. Idiotko! - krzyczał głos. - Jemu zależy!
Ale mi nie. - pokręciłam głową. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Wleciałam do swojego pokoju , zamykając drzwi na klucz.
Kucnęłam w kącie , chowając twarz w dłonie.
- Una? - dobrze znany mi głos zapukał do drzwi. - Czy coś się stało?
- Nie Liam. - otarłam łzy. - Nic. Po prostu jestem zmęczona i tyle.
- Ach ok. - odszedł. Zaszlochałam cicho , kręcąc głową. Dlaczego nie pozwalam dojść uczuciom do mojego serca? Dlaczego?
- Może dlatego , że NIE CHCESZ. - sumienie podkreśliło ostatnie słowa. Dotknęłam ręką czoło. Uf. Jakie gorące. Gorączka? Na pewno nie. Może sen dobrze mi zrobi? Jak mówią : z problemami najlepiej się przespać. Cóż. Dobranoc.





Oczami Liama




- Co się stało? - dopytał się Harry. Wzruszyłem ramionami , mówiąc:
- Powiedziała , że jest zmęczona.
- Coś mi tu nie pasuje. - Louis położył palec na brodzie.
- Ty to z byle czegoś robisz problem. - zarechotał o wiele za głośno Zayn. Usiadłem na fotelu, przełączając na MTV.
- Nie kojarzycie faktów. - Tommo wstał, kierując się na górę. Przewróciłem oczami , oglądając nowy teledysk Rudimental.




Oczami Nialla






Nie wierze w to co się przed kilkoma minutami stało. Pocałowaliśmy się. Wciąż czuję jej miękkie wargi na swoich. Jej słodki zapach. Potrząsnąłem głową , łapiąc się za włosy. Dlaczego za nią nie poszedłem? Może się wstydziłem? Bałem się odrzucenia? Chociaż - już do tego doszło. Uciekła. Coś zrobiłem nie tak?
- Stary mogę wejść? - w progu pojawił się Tomlinson. Pokiwałem lekko głową, siadając na podłodze, opierając się plecami o łóżko.
- Mów. - odparł pewnym siebie głosem. Nie tym zabawnych , ochrypłym , lecz poważnym. Czyżby słyszał?
- Nie mam co. - skłamałem.
- Niall. - westchnął. - Nancy zamknęła się w pokoju, twierdząc , iż jest zmęczona. Wcześniej była pełna energii. Wiem , że kłamie. Co się zdarzyło?
- Pocałowaliśmy się. - wyszeptałem, przełykając nerwowo kulę w gardle. Przyjaciel wytrzeszczył oczy , kiwając porozumiewawczo głową. - Una, ona po no...
- Spokojnie. - przytulił mnie , kiedy ujrzał łzy w kącikach mych oczu. - Uciekła. Mam rację?
Pokiwałem pozytywnie głową. Straciłem nagle język w ustach. Żaden dźwięk nie mógł ze mnie ulecieć.
- Musicie porozmawiać. - odpowiedział. - Wyjaśnić swoje uczucia. Może da się ją jakoś przekonać.
- Mam nadzieję. - przymknąłem oczy.





Następnego Dnia - Oczami Nancy



Obudziło mnie pukanie do drzwi. Na wpół sennie zeszłam z parapetu , podchodząc do drewnianej powłoki i otwierając ją.
- Cześć księżniczko. - powiedział uśmiechnięty Zayn. - Słuchaj przepraszam , że Cię obudziłem , ale chcesz coś ze sklepu? Z chłopakami jedziemy do sklepu.
- Och dzięki , że pytasz. - pocałowałam go w policzek. - Kupcie mi jakieś żelki i białą czekoladę.
- Spoko. - pokiwał głową, zapisując produkty na kartce. - Będziemy za jakieś 2 godziny. Harry był u koni rano. Nie gniewasz się co nie?
- Emh nie. - lekko zmarszczyłam brwi. - Podziękuj mu.
- Ok. - poczochrał mnie po włosach, od razu uciekając. - Pa Nann!
- Pa. - mruknęłam o wiele ciszej , wracając do pokoju. Założyłam bordowe rurki, czarną bluzę z krzyżem na środku oraz do tego czarne trampki przed kostkę. Założyłam jedną z moich bransoletek , uczesałam włosy i byłam gotowa. Prawie. Pomalowałam rzęsy tuszem oraz ozdobiłam je lekko eyelinerem. Zeszłam do kuchni  , która z mojego punktu wiedzenia miała być pusta. 
- Co tu do cholery robisz?! - wrzasnęłam zdziwiona.



Oczami Harrego



- Jak myślicie pozabijają się? - zaśmiałem się cicho. Chłopcy mi przytaknęli.
- Miejmy nadzieję , że nie. - dodał Louis. - Ale jeżeli się pogodzą to kupicie mi kilogram marchewek , dobrze? Wiecie , to było mój plan tak dla przypomnienia.
- Och nie chwal się Tomlinson. - dałem mu kuksańca w bok.




Kilka minut temu - Oczami Nialla



- Siema blondasie! - krzyknął mi do ucha Liam. Jęknąłem , nakrywając się kołdrą.
- Co chcesz?
- Jedziemy z Nancy do sklepu. - wyjaśnił. - Chcesz coś?
- Święty spokój , śniadanie na stole i żeli truskawkowe. - wymamrotałem.
- Załatwione. - uśmiechnął się szeroko.
- Śniadanko też? - ucieszyłem się otwierając szeroko oczy. Pokiwał głową , schodząc z mojego łóżka. Wybiegłem z pomieszczenia , wpadając uradowany do kuchni. Zasiadłem na krześle, rozpoczynając konsumować naleśniki z nutellą. 





Oczami Nancy





- Co tu do cholery robisz?! - wrzasnęłam zdziwiona.
- Raczej ja powinienem zapytać CIEBIE. - podkreślił ostatnie słowo.  - Miałaś być na zakupach.
- No chyba ty. - prychnęłam. Zacisnął ręce w pięści , kręcąc głową. 
- Po co wróciłaś? - zapytał.
- Do kuchni? - zaśmiałam się. - Miałam zamiar zjeść śniadanie.
- Nie o to... - zaczął.
- Sklep powiadasz?! - wrzasnęłam. - Z tego co mi wiadomy to wy mieliście być i tyle. A teraz królewiczu zejdź mi z drogi bo głodna jestem.
Ominęłam go podchodząc do lodówki. Warknął gardłowo , przewracając oczami. Pierwszy raz widzę takiego Nialla. Pewnego siebie, zdeterminowanego....
- Nann? - szepnął cicho. Uhuhuh. Ochłonął? 
- Hm? - ugryzłam kawałek sera. 
- To co było wczoraj....
- Nic nie znaczyło. - dokończyłam przerażona. - Nic. Chwila uniesienia i tyle. Nie róbmy z tego dramy na kilka przecznic. 
- Czy ty nie rozumiesz? - pokręcił przecząco głową. Podszedł do mnie , kładąc ręce na moich ramionach.Spojrzał mi głęboko w oczy. - Nancy ja Cię kocham...






___________________________________________
Witam wszystkich w piątek 13-tego xD Rozdział znowu przerwany w takim momencie :) Nie bijcie proszę. Uwielbiam was tak przetrzymywać <3 Liczę na komentarze i serdecznie pozdrawiam :*
Chora RiDa



Podobny obraz


wtorek, 10 grudnia 2013

Liebster Award !



Zostałam nominowana przez : http://alweysbetogether.blogspot.com .
Bardzo za to dziękuję  <3
Nominację dostaje się od innego bloggera za dobrze wykonaną robotę.Po odebraniu nagrody, należy odpowiedzieć na 11 pytań oraz nominować 11 blogów.



Blogi które ja nominuję :
1.http://slawnamilosc1d.blogspot.com
2.http://people-change-even-a-little.blogspot.com
3.http://the-madness-of-one-direction.blogspot.com
4.http://opowiadanieoonedirection1dlove.blogspot.com
5.http://pretend-love.blogspot.com
6.http://niall-horan-fanfiction-dark.blogspot.com
7.http://love-through-bickering-grows-stronger.blogspot.com
8.http://gardenof-stories.blogspot.com

Mam tylko tyle blogów :)


Pytania :

1.Jakich masz idoli?
Odp. One Direction xD (kochani idioci ) , The Wanted , 2 Chainz , Wiz Khalifa , Conor Maynard , Austin Mahone , Avicii , Becky G , Nicki Minaj , Chris Brown , T - Pain , Flo Rida , Eminem <3 , David Guetta , Rita Ora , Imagine Dragons , Swedish House Mafia , Rudimental , Tinie Tempah , Jason Derulo , Little Mix , Macklemore , Maejor Ali , Skrillex , Taio Cruz ORAZ Union J . Dużo tego xD
2.Ulubiony film lub książka?
Odp. Film : Szybcy i Wścielki 6 , Książka : Klątwa Tygrysa
3.Ulubiona bajka z dzieciństwa?
Odp. Myślę , że Scooby Doo ;)
4.Perrie , Eleanor , Danielle czy Sophie?
Odp. Szczerze to wszystkie oprócz Sophie. Ale chyba tak naj to Dani <3
5. Ulubieniec z 1D?
Odp. Wszyscy xD Nie no żart. Nialler <333
6.Ulubiony blog?
Odp. Nie mam jednego ;/ Moje ulubione to : Furious , Dark Harry Styles , After , Chills *O* , Harry's Slave i inne. Jakbym zaczęła wymieniać skończyłabym w przyszłym roku :3
7.Ulubiona aktorka?
Odp. Nie mam :(
8.Ulubiony aktor?
Odp. Paul Walker [*]
9. Ulubiony piosenkarz?
Odp. Niall Horan też się liczy? Jeżeli tak to on , a jeżeli nie to Conor Maynard.
10.Ulubiona piosenkarka?
Odp. Zara Larsson :)
11.Twoje zainteresowania?
Odp. Wresling , słuchanie muzyki, pisanie i odpowiadanie na niemieckim xD


Moje pytania :
1. Wiek.
2. Hobby.
3. Ulubiony blog.
4. Co skłoniło Cię do zaczęcia pisania?
5. Popierasz Lophie?
6.Ulubieniec z One Direction?
7.Co sądzisz o The Wanted?
8. Jakie masz motto/motta życiowe?
9. Opisz siebie jednym słowem.
10. Chciałabyś zarabiać na bloggerze?
11. Kochasz mnie xD ?

To tyle. Dziękuję i od razu mówię : rozdział powinien pojawić się w ciągu 3 najbliższych dni. POWINIEN! Nic nie obiecuję.
RiDa




piątek, 6 grudnia 2013

Stage 18 - Przepraszam.




Oczami Nancy




Co ja powinnam teraz zrobić? Muszę zdobyć chociażby gitarę. Albo fortepian , o ile go mają. Przewróciłam oczami, spoglądając na okno. Pada. Super. Do koni nie pójdę. I cholera. U kogo mam szukać wsparcia jak nie u nich? Może Liam? A Niall? Ught nie wiem.
- Una mogę? - usłyszałam zza drzwi. 
- Proszę. - odpowiedziałam cicho. Do mojej sypialni wszedł Harry.
- Emh dziewczyny będą za 10 minut. - oznajmił. Pokiwałam lekko głową , wzdychając. Zapytać nie zaszkodzi.
- Macie może fortepian?
- Yhym. - przytaknął. - Pokazać Ci?
- Tak. - wstałam z łóżka , podążając za loczkiem. Dotarliśmy do końca korytarza, aż do połowy przeszklonych drzwi. Weszłam przez nie po pomieszczenia w którym stał przedmiot , wielce poszukiwany przeze mnie.
- Mogę skorzystać? - uśmiechnęłam się leniwie.
- Jeszcze się pytasz? - zaśmiał się. - Oczywiście , że tak. To także twój dom.
Pokiwałam głową , dziękując pod nosem. Chłopak wyszedł , zostawiając mnie samą.Niepewnie usiadłam przy instrumencie , dotykając pojedynczych klawiszy. Przymknęłam oczy,kiedy lekkie dźwięki zaczęły koić moje myśli. Wspomnienia wróciły.
Siedziałam z nim śpiewając jedną  z naszych ulubionych piosenek. 
- Nie przestawaj. - szepnął , tuląc mnie do siebie. - Kocham Cię.
Moje opuszki palców wędrowały po lakierowanych klawiszach. Wychodziły z nich ciche , lecz piękne nuty. Jednak po minucie przestałam czuć jego ciepło. Wyszedł. Zostawiając mnie samą. Wstałam schodząc do salonu. Stał przy oknie rozmawiając przez telefon.
- Nie teraz... - warknął do słuchawki. - Musimy ją jakoś zwabić. Sama nie będzie chciała.
- Nate? - spytałam cicho. - Idziesz?
- Chwila. - syknął. Westchnęłam siadając na sofie. Moje paznokcie stały się bardzo ciekawe. Obserwowałam je przez długi czas.
- Jestem. - chłopak usiadł obok mnie, wkładając ręce pod moją koszulkę. - Przepraszam ,ale muszę już iść.
- Gdzie? - ciekawość to pierwszy stopień do piekła.
- A chcesz ze mną? - uśmiechnął się chytrze. Jak dla mnie był to zwykły żart. BYŁ. Ubrałam buty i wsiadłam do jego samochodu.  Po odpaleniu silnika wiedziałam, że jest coś nie tak.[..} Wywiózł mnie do lasu. Koledzy Nate'a już czekali.
Załkałam, kręcąc głową. Nie dam rady. Nie zaśpiewam ani nie zagram.
Dasz radę... - odparło sumienia. - Jesteś Nancy Payne. Potrafisz! Uda Ci się.
Moje ciało nie współgrało z umysłem. Położyłam dłonie na klawiaturze , nie mając pojęcia o jednej rzeczy. Przez całą melodię (klik) byłam obserwowana. Kilka łez wypłynęło na wierzch, spadając na białe klawisze. Niespodziewanie bańka mydlana pękła, a usłyszałam głośne brawa.
Odwróciłam głowę w stronę przyjaciół.
- To było piękne.... - szepnęła Eleanor. Niall kucnął przed mną , całując mnie w czoło.
- Nigdy nie słyszałem piękniejszej melodii. - oznajmił. - Una nie wiem co mam powiedzieć.
- Przytul mnie. - poprosiłam uśmiechając się lekko. Zdziwienie malowało się na jego twarzy, jednak wykonał moje polecenie. Lwy kącik moich ust podniósł się do góry. Reszta przyglądała nam się z zaciekawieniem.
- To była ta niespodzianka. - wyznałam. - Przepraszam.
- Za co? - zdziwił się Liam.
- Za wszystko. - spuściłam głowę. - Za to , że cię nienawidziłam. Tak po prostu.
- Nie musisz. - wtrącił Zayn. - Miałaś bardzo... druzgocące wspomnienia.
- Właśnie. - Louis usiadł obok mnie. - Nie przejmij się , tylko pocałuj Nialla.
- Że co? - podniosłam brwi do góry. Irlandczyk oblał się różem , wychodząc bez słowa z pokoju. Zerknęłam groźnie na marchewkowego pożeracza.
- No co? - nie wiedział o co chodzi. Harry wraz z Liamem strzelili sobie z ręki w twarz.
- Idiota. - mruknęłam, wstając. Wyszłam , idąc do pokoju Nialla.
- Mogę? - zapukałam w drewnianą powłokę. Nie było żadnej odpowiedzi. Westchnęłam wchodząc bez pozwolenia. Zaczęłam lokalizować zgubę. Leżał na łóżku, z twarzą zwróconą w  okno. Pokręciłam przecząco głową siadając ob.
- Wyjdź kimkolwiek jesteś. - bąknął w poduszkę. Pogłaskałam go po blond  włosach mierzwiąc je lekko.
- Nann? - podniósł głowę. Dopiero zauważyłam jego lekko czerwone oczy od płaczu
- Dlaczego płaczesz? - spytałam cichutko.Nie odpowiedział tylko położył się tak jak wcześniej. Podniosłam jego ramię , wkładając głowę obok niego.
- Co ty robisz? - zapytał rozbawiony. Nadal w jego głosie można było wyczuć smutek ,ale minimalny.
- Jestę detektywę. - starałam się brzmieć śmiesznie. I udało mi się. Usłyszałam śmiech Horana. - Czemu poszedłeś?
- Bo Louis....  -zaczął się tłumaczyć.
- To idiota. - przewróciłam oczami , śmiejąc się.  - Mówi co popadnie, Nie musiałeś iść. Przecież wiadomo, że ani ty ani ja nie chcemy się pocałować.
- Właśnie w tym tkwi problem - zająknął się. Wytrzeszczyłam oczy , spoglądając na twarz blondyna.
- C-co?





________________________________________
Krótki bo krótki , ale w następnym rozdziale wydarzy się coś fa... coś :) Chyba każdy wie co <3 . Pod ostatnim rozdziałem nie ma komentarzy :( Liczę na nie i pozdrawiam :*
RiDa






niedziela, 1 grudnia 2013

Rest In Peace [*]







R.I.P Paul Walker. Wczoraj około godziny 14 zginął w wypadku znany aktor z filmu " Szybcy i Wściekli" . Mam nadzieję , że tam gdzie teraz jest ma lepsze , życie po śmierci. Bo jak to powtarzał "Live Fast, Die Young " . Ryczę niemiłosiernie. Byłam jego wielką fanką...
RiDa





sobota, 30 listopada 2013

Stage 17 - Jestem siostrą Liama Payne'a Bitch!




- Jakieś plany na dzisiaj? - zapytał Liam. Pokiwałam przecząco głową.
- Nie. - poparł Niall.  - Una co ty na to , aby pójść na miasto?
- Hahahaha. - zaśmiałam się. - Chyba Ci odbiło Horan. Jestem siostrą Liama Payne'a Bitch!
- Ale ci pojechała stary. - poklepał blondyna po plecach Loueh. Uśmiechnęłam się półgębkiem , kierując wzrok za okno.
- Może zaprosicie dziewczyny? - zaproponowałam. - Mam dla was niespodziankę.
- Jezu! - Harry złapał się za serce. - Jaka niespodzianka?
- Zobaczysz. - spuściłam głowę, czując jak mój dobry nastrój znika ot tak. Jestem bipolarna , wiem. - Idę do siebie.
Wstałam od stołu, kierując się do sypialni. Rzuciłam się na łóżka, kierując myśli na Nialla. Nie wyobrażam sobie bez niego życia. Jest taki kochany. I taki mój.







Oczami Liama


- Hej Horan co jest? - zapytał nagle Zayn.
- Nie wiem sam. - mruknął, bawiąc się chusteczką. - Czuję wewnętrzną pustkę , bez......niej.
- Bez mojej siostry? - wolałem się upewnić.
- Tsaaa.... - odwrócił wzrok. - Zresztą nieważne.
- Ty mi tu nieważnuj koleś. - pomachałem palcem. - Kochasz ją?
- Skąd Ci to przyszło do głowy. - przewrócił oczami. - Dlaczego tak twierdzisz?
- Bo to widać idioto. - wtrącił Louis. - Działaj.
- No chyba Ci odbiło. - zaśmiał się. - Ja i Una? Ona własnemu bratu nie ufa , a co dopiero mi.
- Masz z nią lepsze stosunki ode mnie. - przyznałem. - I nie zakręcaj korka , bo i tak prawda wyleciała na wierzch.



Oczami Nialla


Do niedawna nie byłem pewien co oznacza miłość. Nie byłem nawet ciekaw. Nigdy nie spotkałem osoby, do której czułbym coś więcej niż zwykłe zauroczenie . Nie czułem się przez to gorszy, tylko nie miałem potrzeby bycia zakochanym. Wolę być małym dzieckiem i bawić się samolocikami, niż sercami kobiet. Sytuacja znacznie się zmieniła , gdy usłyszałem o Nancy. Każde słowo o niej powodowało w moim brzuchu stado zwierząt. Nie. Nie motylków. Tylko rozszalałych , dzikich zwierząt. Gdy ujrzałem ją schowaną za Liama , zaniemówiłem. Zdawało mi się, że miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje, lecz się myliłem. To była i JEST prawdziwa i największa miłość , o ile mogę to tak nazwać. Serce bije mi szybciej gdy przechodzi obok. Otula mnie jej słodki zapach. Dzisiaj myślałem , że umrę z zachwytu....i ze wstydu. Kiedy ją zobaczyłem siedząco na mnie w tej sukience, moje hormony wzięły w górę. Nadal mam nadzieję ,że nie zauważyła wybrzuszenia w bokserkach.Ciekaw jestem jaką niespodziankę przygotowała. Jest taka kochana. I taka moja.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jest rozdział krótki, bo pisałam go na żywca. Chciałam sprawić anonimkowi i innym którzy czytają mojego bloga jakąś frajdę. I hope you enjoy that! Pozdrawiam wszystkich serdecznie <333
RiDa



czwartek, 28 listopada 2013

Stage 16 - A to jest powód do świętowania!

Dla Domii <3



- Idiotka. - powiedziałam w myślach. Zamknęłam boks Evil'a podchodząc do okna. Oparłam się o framugę dłońmi , spuszczając głowę. Moje sumienie powtarzało " Nie ufaj. Nie przywiązuj się. Nie czekaj. Pierdol ich wszystkich.". Lecz nie potrafię. Eleanor , Liam i Niall znaczą dla mnie dużo. Są moimi ćwiartkami serca. Nie potrafiłabym ich tak po prostu znienawidzić. Za dużo dla mnie znaczą. Dotknęłam opuszkami palców szyby. Jest lodowata. Czy rzeczy mają uczucia? To niedorzeczne. Ale....ja je mam. Zimna suka. Jestem podobna do tego okna. Kurewsko lodowate, puste w środku, ostre kiedy się połamie. Jest chujowo. Ale stabilnie. Mój smutek zabija mnie powoli. Wszyscy pytają mnie dlaczego jestem smutna. Odpowiedź jest prosta. Nie mam z kim być szczęśliwa. Może do czasu? Nie wiem. "Smutek to najlepszy przyjaciel. Nie odchodzi daleko i zawsze zjawia się pierwszy." 
- Stój pysk sumienie. - warknęłam, przymykając oczy. Pragnę miłości. Chodź by od strony brata. Tyle go nie wiedziałam, a on nawet nie chce ze mną porozmawiać. STOP. Nie chce? To ja jestem ta zła. Na bank. Dlaczego ja muszę być taka sztuczna po zranieniu? Pewnie wiecie o co mi chodzi. Myślałam ,że mnie kochał. Jednak dziadek zawsze powtarzał " nie oceniaj ludzi po okładce" . Nie posłuchałam go. I już nie mogę iść po następną radę. Zmarł tydzień przed poznaniem JEGO. Nie Una nie płacz.
- Nancy jesteś tu? - po budynku rozniósł się męski głos. Otarłam łzy , odwracając się. Za mną stał Niall. Widziałam w jego oczach zmartwienie. Bez słowa wtuliłam twarz w jego koszulkę. Zacisnęłam pięści na materiale, gniotąc go w palcach.
- Co się stało? - zapytał.
- Bardzo trudno zapomnieć jest o osobie którą się kocha... - szepnęłam podnosząc głowę.
- O kogo...
- Rodzina. - zacisnęłam oczy, lecz  i tak łzy wypływały. - Dziadek, babcia i przede wszystkim mama. Dlaczego ona mi to zrobiła?
- Nie płacz. - pocałował mnie w czubek głowy.  - Nikt nie jest wart twojego bólu.
- Nie wierzę. - pokręciłam głową. - Niall jak ja mam być czegoś pewna skoro , nie wiem po co żyć?
- Uśmiechnij się i wszystko się polepszy. - polecił. - Zrozumiano?
Podniosłam kąciku ust do góry. Spojrzałam na chłopaka , uśmiechając się szeroko. Wiedzieliście , że żeby się uśmiechnąć potrzeba tylko 17 mięśni? Natomiast do wyrażania smutku AŻ 46? Nie wiedzieliście? To teraz wiecie...



Następnego Dnia



- Nastał nowy dzień! Obudź się kruszynko! - krzyczeli. Zła podniosłam powieki ku górze. Louis i Harry.
- Po co mnie budzicie? - spytałam rozbawiona. Wait what? Rozbawiona? Czyżby Mr. Horan polepszył mój humor?
- Zayn zrobił śniadanie. - odpowiedział loczek. - A to jest powód do świętowania!
- Ogarnijcie się! - usłyszeliśmy z dołu głos Mulata. Zaśmiałam się spoglądając na chłopaków.
- Już schodzę. - odpowiedziałam. - Zawołajcie jak możecie Liama.
- Nie ma sprawy. - zasalutowali wybiegając z mojego pokoju. Pokręciłam głową z dezaprobatą, zakładając na siebie wyjętą wcześniej sukienkę. Włożyłam na nogi buty , zaczesując włosy do tyłu. Ułożyłam swoją grzywkę, malując oczy.
- Jakaś ty piękna. - usłyszałam szept za sobą. W lustrze zauważyłam swojego brata. - Z jakiej to okazji?
- Z okazji mojego dobrego humoru. - zażartowałam. Odłożyłam  duperele, podchodząc do chłopaka.
- Kocham Cię braciszku. - wyszeptałam , przytulając jego. Oddał uścisk , wypuszczając powietrze. - Niall śpi?
- Jeszcze tak. - podrapał się po głowie. - Właśnie miałem iść go obudzić.
- Mogę ja? - podskoczyłam.
- Jasne. - wzruszył ramionami, klepiąc mnie po plecach. - Za chwile śniadanie na stole.
- Ok. - przytaknęłam, wybiegając z pokoju. Odnalazłam pokój blondyna. Po cichu weszłam, zamykając drzwi. Irlandczyk spał. Wyglądał tak słodko, że żal go budzić. Trudno. Podeszłam do łóżka zastanawiając się jak go obudzić. Usiadłam na nim okrakiem , nachylając twarz do jego.  Ucałowałam jego nos, szepcząc:
- Pobudka śpiochu.
- Jeszcze 5 minut Harry. - mruknął.
- Nie wiedziałam ,że jestem taka seksowna. - zażartowałam, kładąc głowę na jego klacie. - To co Irish? Obudzisz się?
- Nie śpię. - odpowiedział otwierając oczy. - WOW! Jakaś ty se... ładna.
- Se co? - podniosłam brew do góry.
- Słodka. - ominął temat. - A teraz czy łaskawa kobita może ze mnie zejść?
- Jasne. - wstałam, podchodząc do drzwi. Oparłam się o nie przyglądając się poczynaniom Horana.
- Wleczesz się jak ślimak. - skomentowałam. - Śniadanie czeka więc się pospiesz.
Usłyszawszy zdanie , wybiegł z pokoju z koszulą, bokserkami i jedną skarpetką na ciele. Strzeliłam face - palma schodząc do jadalni. Jak gdyby nigdy nic usiadałam nakładając na talerz jajecznicę.
- Ślicznie wyglądasz Nann. - skomentował Zayn. - To na moje święto?
- Zgadłeś stary. - podkreśliłam. Wszyscy oprócz chłopaka wybuchnęli  śmiechem.
Warto czekać całe życie na jedną chwilę szczęścia.





___________________________________________________
Na początku chce przeprosić za jakiekolwiek błędy. Pisałam to szybko więc trudno było mi się wyłapać. Pod poprzednim rozdziałem były tylko 4 komentarze :) Nie. Nie 11. Only 4.Pozdrawiam i liczę na komentarze :D
RiDa





piątek, 22 listopada 2013

Stage 15 - Nie wiem , czy chcecie, mnie słuchać.




- Nareszcie w domu. - westchnęłam , kładąc się na łóżko. Przymknęłam oczy rozkoszując się zapachem pokoju. Nagle mnie olśniło.
- Konie! - wydarłam się. Założyłam coś luźnego , wybiegając z domu. Potruchtałam do stajni , ciesząc się jak głupia.
- Pearl. - zaszlochałam. Wtuliłam twarz w jej pysk. - Kochana jak tęskniłam.
- Ja za tobą też. - usłyszałam za sobą. Odwróciłam głowę w stronę swojego brata.
- Co ty tutaj robisz? - syknęłam. O! Stara Una wraca.
- Nancy... - westchnął. - Zobacz jak ty wyglądasz. Anorektyczka z ciebie piękna.
- Zrób mi kanapki z salami i z sałatą. - poprosiłam oschle. - Plus do tego woda. Przynieś mi to do stajni.
- Ale... - zaczął.
- Daj mi spokój. - przewróciłam oczami. Zdruzgotany, wyszedł z budynku. Uśmiechnęłam się siadając na sianie.
- Hey brother! Do you still believe in one and other? Hey sister! Do you still believe in love, I wonder? - zaśpiewałam. Lubię to robić. Potrafię też grać na gitarze. Tak po za tym dawno tego nie robiłam. Muszę wywalczyć jakąś on braciszka.
- Hej Una. - do stajni wszedł Louis z moimi kanapkami. - Jak się miewasz?
- Ok. - bąknęłam.
- Dlaczego mówisz tylko pojedyncze słowa? - spytał.
- Nie wiem , czy chcecie, mnie słuchać. Mama na przykład ma dość mojego gadania.
- Fakt to było wstrętne z jej strony. - przyznał. - Ale chcę słyszeć twój głos. Wszyscy chcemy.
- Na pewno nie. - pokręciłam głową.
- Najbardziej Niall. - dodał. - Biedaczek się w tobie..to znaczy bardzo Cię lubi.
- Ta. - prychnęłam. - Dawno tego badziewia nie słuchałam.
- Nann proszę Cię! - zniecierpliwił się. - Wyzyskaliśmy Cię z psychiatryka. I sądzę , że to jest błąd. Nadal masz nas w dupie.
Położył moje kanapki na stoliku, wychodząc tak samo jak brat. Czy ja na na serio jestem zimną suką? Podejrzewam , że tak. Przewróciłam oczami, zawiązując buta. Czy powinnam mieć teraz wyrzuty sumienia? Tak. Czy je mam? Nie. Dlaczego ja muszę być tak popierdolona....





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~``
NIE MAM WENY LUDZISKA! Przepraszam za to z całego serca. Nie mam tego czegoś. Postaram się następny napisać dłuższy. Mam nadzieję, że go wyczekiwaliście :) A! I chciałabym podziękować, za AŻ 9 KOMENTARZY! WOW! Nie wierzę. Dajecie mi ogromną motywacje , a ja wyskakuje z takim dupnym rozdziałem :(
RiDa



czwartek, 7 listopada 2013

Stage 14 - Ta osoba, która wychodzi powinna się cieszyć.




Oczami Liama



- Liam! Twoja mama przyszła! - wrzasnął Zayn. Westchnąłem , schodząc po schodach. Odkąd Nancy nie ma w domu, panuje sztuczna atmosfera. Nikt się nie uśmiecha. Szarość panuje niemiłosierna.
- Cześć synku. - przytuliła mnie. Niechętnie oddałem uścisk.
- Byłam u Uny. Tak samo jak Louis. - mruknęła. - Trzyma się świetnie. Nawet porozmawiałyśmy.
- DLACZEGO PANI KŁAMIE!? - krzyknął Tommo. - Nancy w ogóle sobie nie radzi. Chuda jak patyk , biała jak ściana, jeszcze się do cholery pocięła!
- Co? - zdziwiony spojrzałem na mamę. Spuściła głowę. Chłopcy tak samo podeszli bliżej.
- A co miałam powiedzieć? - załkała. - Chce jej dobra.
- Nie wierze. - zaśmiałem się ironicznie. - Nie wierze.... Jak można być taką matką? Ile Una ma lat?
- 18. - szepnęła.
- Mam do niej prawo. - złapałem kluczyki od samochodu. - Zabieram Nann do siebie i masz się nie wtrącać w jej sprawy, zrozumiano?!
- Liaś..... - złapała moją dłoń. - Przepraszam.
- Mamo. - kucnąłem przed nią. - Po co dla niej taka jesteś?
- Bo jej nie rozumiem.
- A może ona nie chce ciebie zrozumieć? - zapytałem. - Po tylu wydarzeniach , niechcianych wspomnieniach tak po prostu ma Ci wybaczyć? Daj jej prawo życia.
Wyszedłem z mieszkania. Za mną wybiegli chłopcy.
- Jedziemy z tobą. - oświadczyli.
- Mam dla niej cichy na przebranie. - zaświadczył Styles. Pokiwałem głową wsiadając do auta. Jadę po ciebie siostrzyczko.



Oczami Nancy




Zegar tyka. Czas upływa. Moje komórki umierają z minuty na minutę. Czuję się świetnie. Chociaż , i tak nie uwierzycie. Po co mam kłamać? Tylko was zranię , jeszcze bardziej. Siedzę wpatrując się tępo w świat za kratami. Przytulam do swoich piersi nafaszerowanego pluszaka. Jak to brzmi. Świat za kratami. Takie , życie. Przez ostanie minuty zastanawiałam się nad sensem życia. Często mi się to zdarza prawda? Liam obiecał. Nawet nie raczył przyjechać. A ja mu zaufałam...
- Dzień dobry. My przyjechaliśmy po... - powiedział... ktoś. Kto to kuźwa jest?! Powoli wstałam , nie chcąc złamać sobie żadnej kości. Wyglądam jak kościotrup. Chociaż... nie jest tak źle. Mogło być gorzej. Podeszłam do stolika upijając łyk wody, zagryzając kromką chleba.
- Przepraszam ,ale nie ma pan uprawnień... yhm przepraszam na chwilę. - odszedł odbierając telefon. Chodził w tę i z powrotem przytakując. Zapewne chcecie wiedzieć skąd to wiem? Otóż mam malutką dziurkę w drzwiach, przez którą widać recepcję. Sprytna ja.
- Jednak otrzymałem pozwolenie na zabranie... - dalej nie słuchałam. Ta osoba, która wychodzi powinna się cieszyć. Westchnęłam siadając na poprzednie miejsce. Niespodziewanie usłyszałam odgłos , przekręcania kluczyka. Do pomieszczenia wszedł lekarz z kimś tam. Mam to gdzieś. Przeszkodzili moją medytację. Wiecie użalanie się nad sobą i te sprawy.
- Nancy ktoś do Ciebie. - ogłosił lekarz.
- Wynoś się kimkolwiek jesteś. - warknęłam ostatkiem sił.
- Nann...
CO?! Odwróciłam głowę. Nie wierzę... przyszedł.
- Niall... - szepnęłam, czując jak łzy spływają po moich policzkach. Nie mogłam się podnieść. Z tej bezradności i bólu w mięśniach. Podszedł do mnie , spuszczając wzrok. Odwinął moją szarą bluzę zerkając na nadgarstki.
- Boże... - wyszeptał. Przytulił mnie mocno.
- Auć. - pisnęłam , czując jak pękło mi coś w obojczyku. Jak po parzony odskoczył ode mnie.
- Liam , chłopaki wchodźcie. - zarządził. Li jest tutaj?
- Siostra.... - kucnął przede mną. - Przepraszam. Wiem jestem okropny, nienawidzisz mnie , ale zabieram cię stąd. Nie mogę słyszeć jak cierpisz.
 Zerknęłam na resztę. Zayn z Harrym stali z zaciśniętymi ustami. Zauważyłam jak po policzku Mulata spływa łza. Wstałam , kulejąc podchodząc do niego. Wtuliłam się w jego tors.
- Nie płacz. - szepnęłam. - Dziękuję ,że po mnie przyjechaliście. Dziękuję.
- Masz przebieraj się. - Lou podał mi ubrania. - Sam wybierałem. No Harold mi trochę pomógł.
- Pomóc Ci się przebrać? - zapytał brat. Kiwnęłam głową. Wszyscy wyszli oprócz bruneta. Nie wstydzę , być przed nim naga. Widział mnie nie jeden raz. Pomógł mi założyć  majtki ze spodniami i zapiąć stanik. Koszulę sama założyłam. Inne pierdoły założyłam i byłam gotowa.
- Już. - szepnęłam. Wyszliśmy z jak najszybciej z budynku. O dziwo stała przed nim Eleanor z Danielle.
Obie podbiegły do mnie.
- Słońce tak się cieszę , że wyszłaś. - pocałowała mnie El. - Poznaj to Dani.
- Miło mi Ciebie poznać. - przywitała się. - Cieszę się , że mogę Cię już poznać.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się szeroko. O Jezu. Co zrobiłam?
- Chodźmy na spacer. - Calder wzięła mnie pod rękę.
- Una powinna wrócić na razie do domu. - ostrzegł Harry. - Jest w krytycznym stanie.
- Nie pękaj Styles. - zażartowałam.
- Jednak sądzę , że powinnaś na razie wrócić. - Liam mnie przytulił. - Chodźcie dziewczyny. Porozmawiamy w domu.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tylko 3 KOMENTARZE?!! Co jest z wami?! Specjalne zaproszenie muszę wysyłać , czy co? Whatever. Liczę na komentarze o pozdrawiam. :)
RiDa



poniedziałek, 4 listopada 2013

Stage 13 - Cześć córciu jak tam u Ciebie?




Są tacy , którzy uciekają od cierpienia miłości. Kochali, zawiedli się i nie chcą już nikogo kochać, nikomu służyć, nikomu pomagać. Taka samotność jest straszna , bo człowiek uciekając od miłości , ucieka od samego życia. Ja właśnie taka jestem.






Od pięciu dni jestem już w izolatce. I muszę stwierdzić , że powoli niszczę się od środka. Nie mam pojęcia dlaczego ale Niall mnie nie odwiedza. Przecież jest  był moim przyjacielem. Pamiętam to jak wczoraj. Chociaż możliwe , że to było wczoraj.



- Dzień dobry ja do Nancy Payne.
- Przykro mi , ale pani Payne nie pozwoliła spotykać się Nann z kimkolwiek. 
- Jak to?
- Tak to. Proszę już wyjść.
- Muszę się z nią zobaczyć!
- Ochrona , zabrać go stąd...




Taka już jest rzeczywistość. A teraz wczujcie się w moją rolę. Siedzicie całe dnie na krześle, tępo wpatrując się w świat za kratami. Nic nie jecie, od czasu do czasu ugryziecie owoce przyniesione przez NIEGO. Ja właśnie tak robię. Nie dlatego , aby zrobić im na złość....chociaż to też po części prawda. Nie wiem w jakim celu matka nie pozwala się mi z nikim witać. Właściwie to godzinę temu wyszła ode mnie. A weszła mówiąc: Cześć córciu jak tam u Ciebie?
Nigdy nie zrozumiem dorosłych. Są zbyt skomplikowani. Wracając do mnie... pocięłam się. Tak. Znalazłam pod łóżkiem niesprzątnięty kawałek szkła. I stało się. Nadgarstki z bliznami , anorektyczką to ja już zostałam , biała skóra. Żadnego uśmiechu na twarzy. Nawet przestałam odpowiadać tym paniusiom , które faszerują mnie leczkami mówiąc: "Pomoże Ci. Zaufaj mi."
Tak kuźwa pomaga , że nie mam ochoty żyć. Chcę do moich koni. Do Eleanor. Danielle i Perrie nie miałam jeszcze okazji poznać więc nie wiem. Ale tęsknię za El. Jest świetna. BUT I'm Fine. Nic się przecież nie dzieje.
- Mogę? - usłyszałam szept. Nawet nie raczyłam odwrócić głowy. Nie mam pojęcia kto przyszedł. Mam wyjebane. Gdy dana osoba podeszła , odwróciłam głowę.
- El? - szepnęłam ledwo słyszalnie. - Jak Cię wpuścili?
- Przyjechałam z Lou. - usiadła obok mnie. - Zajmuję się twoimi końmi.
- Czy on też wejdzie? - spuściłam głowę. - Chcę aby zobaczył co jego kolega zrobił ze swoją siostrą.
- Wyglądasz okropnie. - zapłakała. - Jesteś tak blada , że mogę wszystkie żyły policzyć. Jezu Una coś to zrobiła?!
Odkryła moje dłonie z napisem I'm Fine. Pojedyncza łza spłynęła na moje cięcia.
Wstała wychodząc z izolatki. Czego ty idiotko oczekiwałaś?! Że przyjedzie i zostanie z tobą? Pewnie idzie szukać innej przyjaciółki.
- Nann? - Tommo wszedł zaraz za Eleanor. Uf....Jednak nie.
- Cześć. - powiedziałam bez uśmiechu. Tomlinson zawsze umiał pocieszyć. Lecz nie teraz. Nie uda mu się. Za bardzo jestem w dołku.
- Boże... - odwrócił głowę.
- Jak się tu dostaliście? - zapytałam. - Nikt do mnie nie może wchodzić.
- Weszliśmy bez pozwolenia. - wzruszył ramionami. Spojrzałam na niego zdziwiona.
- No tak. - przyznała brunetka. Spuściłam głowę.
- Chyba na państwa już czas. - za nami zjawił się ochroniarz z moją matką. Wtopiłam ponownie wzrok w okno. Przyjaciele wyszli zostawiając mnie z moją matulą. Dosiadła się do mnie.
- Więc...- zaczęła. - Jak się czujesz? Potrzebujesz czegoś?
Zwróciłam swój zabójczy wzrok na jej twarz. Pokazałam dłonie.
Zatkało ją. Spojrzałam ponownie na park za oknem.
-  To ja już może pójdę. - pospiesznie wstała ,  zatrzaskując za sobą drzwi. Pokręciłam głową z dezaprobatą. Nigdy się nie oduczy trzaskania. Czy to drzwiami czy ludzkimi uczuciami...






_______________________________________________
Dziękuję za komentowanie mojego beznadziejnego bloga :) Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Następny pojawi się w weekend lub jeżeli zdążę - wcześniej. Pozdrawiam i pobijmy ten rekord w SOML !!
RiDa




Znalezione obrazy dla zapytania niall gif

sobota, 2 listopada 2013

Stage 12 - Mama mi kazała.




Oczami Nialla



- Dlaczego?! - wrzasnąłem , uderzając Liama w twarz. - Dlaczego kurwa, dlaczego?!
Okładałem go pięściami. Harry odciągnął mnie od bruneta.
- Nie moja wina. - potarł policzek. - Mama mi kazała. Robiłem wszystko co w mojej mocy.
- Ta jasne. - prychnąłem. - Muszę się z nią zobaczyć. Gdzie ją zabrali?
- Do szpitala psychiatrycznego jakieś 30 minut od nas. - wtrącił Louis. - Jakby co stary to MY nie maczaliśmy w tym palców.
- Na pewno? - zmrużyłem oczy.
- Tak. - odpowiedział Zayn.
- Kiedy ją wypuszczą? - zapytałem , zakładając kurtkę.
- Za zgodą mamy Payne lub moją. - dodał Liam. - Ale nie tak szybko. Prawowitą "władzę" ma moja mama, więc kicha.
- Chuj mnie to obchodzi. - trzasnąłem drzwiami, wybiegając z mieszkania. Obiecuję Nancy. Pomogę Ci.





Oczami Nancy



Założyli mi kaftan bezpieczeństwa, wpychając i zamykając w izolatce. Jakbym miała lepszy humor powiedziałabym, aby zamknęli mnie raczej w pokoju o zaokrąglonych kształtach, żebym nie musiała się chować przed nimi po kątach. Jednak nie.  Nie teraz, ani nie dzisiaj. Usiadłam w kącie , wyklinając pod nosem jebany kaftan. Po co mi to do cholery?! Ach tak. No bo przecież jestem chora psychicznie. Polonista zareagowałby mówiąc : "Nie zaczynaj zdania od NO!" .  Wkurwiająco - majestatyczne...
- Pearl. - szepnęłam zamykając oczy. Nie poddawaj się Nancy. Bądź twardą suką. Nie możesz się rozryczeć. Nie teraz, kiedy najmniej tego potrzebujesz. Jednak , ludzkie uczucia są nieprzewidywalne. Za pierwszą łzą, spłynęła druga. A za drugą - trzecia.
- Kurwa. - zagryzłam wargę, wstając. Łóżko, kibelek , krzesło i okno. Bez pamiętniczka. Bez Nialla.
- Nienawidzę Cię Liam. - szepnęłam , zaciskając ręce w pięści. - NIENAWIDZĘ!
Rzuciłam krzesłem o ścianę. Upadłam na kolana, ciągnąc się za włosy. Przyłożyłam czoło do zimnych kafelek. Mam szczerą nadzieję, że nie posiedzę tu długo...


"W szpitalach psychiatrycznych jest tylko chłodna próżnia. Nie można tu zaczerpnąć świeżego powietrza , lub w moim przypadku końskiego odoru. Tutaj każdy jest samotny, jednak całkowicie nadzorowany. Obserwują mnie, faszerują lekami , lecz i tak mi to nie pomaga. Jedynie pogarsza. Człowiek samotny, odizolowany jest bardziej bezsilny niż, ten samotny pośrodku tłumu"





Następnego Dnia




- Księżniczko... - usłyszałam przy uchu. Otworzyłam oczy, rozpoznając głos.
- Niall! - wtuliłam się w blondyna. - Skąd się tutaj wziąłeś?!
- Przyjechałem. - uśmiechnął się szeroko. - Dawali Ci jakieś leki? Jadłaś?
- Nic, a nic. - pokręciłam głową. - A leków jeszcze nie dawali.
- Masz. - wyciągnął w moją stronę, mojego pluszowego konia. - Rozpruj go i chowaj do niego wszystkie pigułki. Przyniosłem także twój pamiętnik oraz kilka owoców.
- Jesteś kochany. - uśmiechnęłam się. Niespodziewanie do mojego tymczasowego "mieszkanka" weszła kobieta po 40 z tacą w ręku.
- Odwiedziny już dawno powinny się skończyć. - rzuciła srogo. - Proszę stąd wyjść.
- Spierdalaj. - pokazałam jej środkowy palec. - Przyjaciel dopiero wszedł.
Przewróciła oczami ,kładąc tacę na stolik. Jeszcze raz zerknęła na blondyna , po czym wyszła. W ekspresowym tempie , rozwaliłam podbrzusze konia, wkładając do niego lekarstwa.
- Ja tego nie zjem. - skrzywiłam się.
- Nie musisz. - poklepał mnie po plecach. Niespodziewanie zadzwonił do niego telefon.
- Una muszę wracać. - mruknął niezadowolony. Pokiwałam tylko głową. Pomachał mi wychodząc. Coż... co tam u ciebie Nancy?



____________________________________
Jeszcze raz dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem. Strasznie się cieszę, że było ich AŻ TYLE! Liczę na nowe i pozdrawiam <333
RiDa





piątek, 1 listopada 2013

Stage 11 - Obiecuję. Mówię prawdę.




- Una? - szepnąłem. Dziewczyna podskoczyła. Płakała. Serio Horan?! Ty idioto...
- Niall? - zaczęła się cofać. Po jej policzkach leciały łzy, wymieszane z tuszem. - J-ja nie chce. Proszę Cię. NIE CHCE!
Upadła na kolana, chowając twarz w dłoniach.
- Księżniczko nie płacz... - ukucnąłem obok niej. Wtuliła się we mnie, tak mocno, że straciłem równowagę. Leżeliśmy na poboczu, nie zważając na nic.
- Dlaczego? - zapytała po 5 minutach płaczu. - Dlaczego wszyscy mnie tak traktują?
- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. - pocałowałem ją w czubek głowy. - Wracajmy.
- Nie chcę. - zarzuciła się od szlochu. - Nie wrócę do póki moja rodzina się stamtąd nie wyniesie.
Westchnąłem. Zadzwoniłem do Liama.
L - Hej stary.
J - Siema. Słuchaj czy twoja rodzina już pojechała?
L - Nie. Nie chcą wracać bez Uny.
J - Ale,że... chcą ją zabrać do szpitala?
L - Tak.
J - Nie mogłeś ich przekonać?
L - Nie chcą mnie słuchać.
J - Znalazłem Nancy. Powiedziała , że dopóki wasza mama z siostrami nie wyjadą, nie wróci.
L - Poważnie? Och dziękuję Nialler, jak ja Ci to wynagrodzę?
J - Przekonaj matkę, aby nie zabierała twojej siostry.
Rozłączyłem się.
- Nancy? - zapytałem. Nic. Spojrzałem w dół. Zasnęła.I co ja teraz zrobię?
- Księżniczko, obudź się... - potrząsnąłem lekko ciałem dziewczyny. Zaczęła mrugać powiekami.
- Wracajmy. - uśmiechnąłem się ciepło.
- Pojechali?
- Mam być szczery? - pomogłem wsiąść jej na konia. - Nie. Chcą Ciebie zabrać.
- Nie. - zapłakała.
- Nie martw się. - wsiadłem na Pearl. - Nie pozwolę na to. Dzisiaj nocujemy w stajni.


2 godziny później - Oczami Nancy




- To co robimy? - zapytał, wieszając uzdę na stojak. Nie odpowiedziałam. Znowu zaczynam? Nie wiem. Przecież to ja.
- Nialler! - wrzasnął  męski głos. Odwróciłam głowę.
- Li? - szepnęłam , zeskakując ze stogi siana. Powoli cofałam się w wyjścia.
- Siostrzyczko , choć. - pociągnął mnie za rękę.
- Nie! - wrzasnęłam. - Nie chce!
- Spokojnie. - uśmiechnął się ciepło. - Pojechały. Chce tylko ,abyś już wróciła do mieszkania. Obiecuję. Mówię prawdę.
Westchnęłam. Ok. Niech mu będzie. Ruszyłam z własnej woli za brunetem. Niall dołączył do mnie. Po przekroczeniu progu domu , zastaliśmy ciszę. Bynajmniej tak mi się wydawało.
- Łapcie ją. - powiedziała jakaś kobieta. Co? Nie zdążyłam nawet zareagować. Jacyś mężczyźni w fartuchach złapali mnie za ręce wyprowadzając z domu. Płakałam, wyrywałam się. Liam przytrzymywał Nialla. Matka tylko stała. Nawet nie wiem co mam powiedzieć. Włożyli mnie do wozu, zakładając mi kaftan bezpieczeństwa. "Obiecuję. Mówię prawdę." Takie obiecanki to można wsadzić sobie w nos. Obiecał. I nie dotrzymał słowa...





_______________________________________________
Tajemnicze rozwinięcie akcji. Podoba się? Liczę na komentarze. :)
RiDa





niedziela, 27 października 2013

Stage 10 - Żyć nie umierać.




Oczami Nancy



Gnałam na koniu najdalej jak mogłam. Prosto przed siebie. Niektórzy powtarzają, że idąc przed siebie daleko nie zajdziemy. Że zrobiły okrąg i wrócimy do punktu przyłożenia. Bzdury. Jadę na ogierze od godziny i jestem dalej niż myślałam. Chyba, iż te słowa trzeba wziąć za przenośnię. O tak. To dobre rozwiązanie.
- Stój. - szepnęłam cicho. Evil stanął na poboczu. Złapałem jego lejce, przywiązując do drzewa.
- Co teraz? - zapytała samą siebie. - Co mam robić?
Usiadłam na ziemi , chowając twarz w dłoniach. Żyć nie umierać. Po co żyję, jak i tak umrę? Po co oddychać? Po co? No? Pytam się bo jestem, taką idiotką, że nawet na tak banalne pytanie nie znam odpowiedzi...




Oczami Nialla



- Co robimy? - spytałem, siadając przy stole. Zerknąłem kątem oka na mamę Liama. - Ma pani jakiś pomysł? A może , pani już na niej nie zależy?
- Co ta za brednie. - oszołomiona m, wstała. - Kocham ją, ale... ona mnie nienawidzi. Za wszystkie bolesne słowa.
- Ruth twoje zagranie było genialne. - pochwalił ją Harry. - Wprost cudowne.
- Mówiłam to co usłyszałam. - mruknęła. - To prawda mamo co nie?
- Tak. - westchnęła. - Lecz zrezygnowałam z tego wczoraj.
Ja jebie... Będą teraz mówić, o szpitalu? Przewróciłem oczami, kierując się do stajni. Pearl biegała w padoku. Nie zważając na nic wsiadłem na klacz, pędząc w stronę lasu. Po dwu godzinnej jeździe usłyszałem płacz. Kogo? Nancy...






__________________________________
Wróciłam! Chociaż nie wiem, czy na długo. Nie mam zbytnio weny ;/ Ale coś wstawiłam xD Pozdrawiam wszystkich , którzy czytają.
RiDa





sobota, 7 września 2013

Stage 9 - Ogarnij się , jak nie to skopie Ci dupę.

                         


Tydzień później - Oczami Nancy




Te siedem dni minęło jak z bicza strzelił. Wróciliśmy z lasu, i... nic. Wróciliśmy do szarej rzeczywistości. Niestety tak jest zawsze. Nie da uciec się przed przeznaczeniem. Moje "stosunki" z zespołem jak i ich dziewczynami wyszły na poziom "normalny". Nie boję się ich, ale... nadal mam lekkie wątpliwości. Nie odzywam się to fakt, ale jest znacznie lepiej. Dzisiaj mama przyjeżdża na obiad. Zajebiście , nie? Dzie...
- Una! - wrzasnął brat, przerywając moje rozmyślania. - Widziałaś moją koszulkę?
Westchnęłam i zabrałam koszulę z fotela. Weszłam do pokoju Liama rzucając ciuch na łóżku. Już miałam wychodzić, gdy brat powiedział :
- Mama będzie za jakieś 20 minut. Idź się przebrać.
- Dobra. - bąknęłam i opuściłam pomieszczenie. Pognałam do łazienki , gdzie założyłam wybrany wcześniej komplet. Zbiegłam do salony, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. W holu stała moja mama z... Nicole i Ruth?! Co one tutaj robią?! Ale, ale...
- Una chodź tutaj. - Li odwrócił się w moją stronę zachęcając mnie abym przywitała te okropne istoty.
- Cześć. - mruknęłam do sióstr, po czym odwróciłam się w stronę rodzicielki. Karen miała zamiar opatulenia mnie w swoich objęciach, lecz - NIE . Nie tym razem. Poklepałam ją po ramieniu , po czym ruszyłam w stronę jadalni.
- Nancy pomożesz mi zanieść potrawy na stół? - zapytał Harry.
- Tak. - odpowiedziałam cicho. Zabrałam dwa półmiski potraw stawiając je na stole. Hazza dostawił resztę. Nie mając nic innego do roboty dosiadłam do pozostałych. Zerkając kątem oka na siostry , mogłam zobaczyć żywy ogień w ich oczach. Zachichotałam pod nosem.
- Co cię śmieszy siostrzyczko?- spytała z drwiną w głosie Ruth. Nie odpowiedziałam. To tylko bardziej rozjuszyło dziewczynę. Wstała podchodząc do mnie. Szturchnęła mnie w ramię. Nie zareagowałam. Walnęła mnie w tylną część głowy. Auć! To zabolało. Wstałam od stołu , po czym stanęłam przed siostrą. Podniosłam brew do góry.
- Słucham? - odparłam opierając łokcie na krześle.
- Oo... - przekręciła głowę w bok. - Jednak się odzywasz.
- Masz jakiś problem Ruth? - spytałam. Spojrzałam na resztę. Mama miała zmartwioną minę, chłopcy nie wiedzieli co się dzieje, a Liam miał wypisane na twarzy " Ogarnij się , jak nie to skopie Ci dupę ".
- Ja? - zarechotała. - Nie. Wiesz... z mamą mamy dla ciebie świetną nowinę.
- Ruth przestań. - ostrzegła ją Karen.
- Jakieś cztery kilometry stąd.... - mówiła dalej dziewczyna. - Jest taki ośrodek. Jak on się nazywał... To chyba był dla tych psychicznie chorych prawda, mamo?
- Ruth PRZESTAŃ! - wrzasnęła rodzicielka. Ja, co i nie! Nie chce! Ja jestem zdrowa... chyba. Nie zauważyłam nawet jak po moich policzkach spływały łzy. Otarłam je wierzchem dłoni. Zerknęłam na resztę. Zauważyłam jak Liam karci Ruth, a Niall powoli podchodzi do mnie. Wzięłam głęboki oddech, aby nie wybuchnąć płaczem.Gdy blondyn był jakieś 50 centymetrów ode mnie odepchnęłam go, po czym ruszyłam biegiem w stronę wyjścia. Kiedy znalazłam się w ogrodzie pobiegłam żwirową ścieżką do stajni. W oddali jeszcze słyszałam płacz i wrzaski. Wchodząc do pomieszczenia nie czekając na nic wyprowadziłam Evil'a i Pearl.Wsiadłam na ogiera , zamykając klacz w padoku.Moim jedynym celem było odjechać z tego miejsca jak najdalej.
- Wszystko będzie dobrze. - pomyślałam. - Mam przy sobie jedną z najważniejszych osób w moim życiu.A Niall? Sumienie precz! - wrzasnęłam. Nie odejdę do póki nie pogodzisz się z prawdą. Niall jak i Liam są osobami którym możesz w pełni zaufać. Wróć i przeproś! Nigdy. - zapłakałam. Bitwa na myśli... coś nowego.



Oczami Nialla



- Co to za cyrk?! - wrzasnęła mama Payne na córkę. - Masz choć trochę oleju w głowie?!
- Ale mamo... - zaczęła. - Przecież powiedziałaś , że Una zostanie odesłana do jakiegoś szpitala.
- Nie możecie! - wtrąciłem się. - Nancy normalnieje. Jest w pełni zdrowa.
- Skąd ta pewn...
- Bo mi na niej zależy! - krzyknąłem wybiegając z domu. Gdy dotarłem do stajni było już za późno. Odjechała.



___________________________________________
Krótki, bo krótki :( Nie mam zbytnio weny. Przepraszam.
RiDa






Znalezione obrazy dla zapytania niall gif

niedziela, 25 sierpnia 2013

Stage 8 - Komary, wszędzie komary.



                                           



Oczami Nancy



Następnego dnia o siódmej wparował do mojego pokoju Liam.
- Ubieraj się. Jedziemy na biwak. - oświadczył siadając na parapecie. Wyprostowałam się i ziewnęłam.
- Nie. - zaprzeczyłam. Brat zaśmiała się, po czym spojrzał na mnie.
- Nie ma NIE. - uśmiechnął się szeroko. - El też tam będzie. Danielle oraz Perrie również.
- Perrie?
- Dziewczyna Zayna. - podszedł do szafy wyjmując z niej torbę podróżną. - Spakuj najpotrzebniejsze rzeczy na trzy dni. Za trzydzieści minut na dole.
Wyszedł zostawiając mnie z kłębkiem myśli. Ja NIE chcę jechać. Tam będzie Niall. I CHŁOPCY. Zauważyliście że jestem idiotką? Nie mam zielonego pojęcia czy powinnam zaufać reszcie. To mężczyźni. Oni są wszyscy tacy sami. Bynajmniej ja mam taki światopogląd. Trudno.
 Przebrałam się  z dresów w coś normalnego. Prysznic, czesanie włosów, mycie zębów. Czyli tak zwana poranna ceremonia. Tak ja Liam "prosił" spakowałam przydatne rzeczy do torby. Słuchawki także :3 Zeszłam do kuchni. Przy stole siedzieli wszyscy oprócz Liama. To mam przesrane. Moje ciało spięło się w kilka sekund. Niczym robot podeszłam do lodówki wyjmując z niej jogurt pitny. Nie mam ochoty na kanapki czy naleśniki. Wychlipałam całe opakowanie, uprzednio wychodząc z pomieszczenia. Wyrzuciłam pusty pojemniczek  do śmietnika.
- Gotowi? - obok mnie ni z gruszki ni z pietruszki pojawił się brat. Moment później siedzieliśmy w samochodzie Louisa , który prowadził auto w stronę lasu. Na nieszczęście siedziałam między Niallem, a Harrym. Nie no nie jest tak źle. Bynajmniej Horan to ten porządny. Niechcący ręka loczka spadła na moje kolano. Drgnęłam , po czym najbardziej jak mogłam wtuliłam się w bok blondyna.
- Co jest? - szepnął mi na ucho.
- Harry położył rękę na moim kolanie. - wtuliłam twarz w jego pierś.
- Niechcący. - uśmiechnął się krzepiąco.
-Po co tam jedziemy? - spytałam.
- Li chciał nas pogodzić. - skrzywił się. - Jak widzę już to zrobiliśmy sami.
- Mówiłeś im? - przestraszyłam się , a jednocześnie wkurzyłam.
- Przepraszam, jeżeli.... - zaczął speszony.
- Nic się nie stało. - szepnęłam, po czym pocałowałam go w policzek. Zarumienił się i odwrócił głowę do okna. Spojrzałam na resztę. Zauważyłam , że Zayn przyglądał się całemu zajściu. Teraz to ja oblałam się różem. Do wyznaczonego miejsca dojechaliśmy w niecałą godzinę.


                                             
Wieczorem



N-I-E-N-A-W-I-D-Z-Ę  L-I-A-M-A ! Mówiłam wam to już? Nie? To teraz mówię. Nienawidzę go z całego serca. Jechała nasza szóstka. Dziewczyny dojechały kilka minut po nas. Ale do rzeczy. Są cztery namioty. Nasza dziewiątka została podzielona na pary. JA chciałam być sama w namiocie. Miej wyjebane a będzie Ci dane. Głupie , nie? Mój kochany braciszek powiedział , cytuję " Nie będziesz sama w namiocie. Może Ci się coś stać." . Co za idiota. Miałam do wyboru - Niall vs. Harry. Blondyn wiedział w 100% , że wybiorę jego.
- Robimy ognisko. Może pomożesz mi? - Niall włożył głowę do namiotu. Nie odezwałam się, tylko i wyłącznie wyszłam z naszego "mieszkania".
- Idziemy zbierać drewno na zapas. - pociągnął mnie w stronę lasu. Między nami panowała całkowita cisza. Ale ta przyjemna. Nie odczuwaliśmy potrzeby mówienia. Cieszyliśmy się swoją bliskością. Po długich kilkunastu minutach wróciliśmy do obozu. Dziwne. Nikogo nie było.
- Una spójrz. - Niall wskazał na piasek. Zrobiłam kilka kroków, aby dojść do blondyna. Na piasku zostawili nam wiadomość.

Pojechaliśmy do domu.  Chcemy abyście się dogadali. Zostajecie sami jak zauważyliście. Powinniśmy wrócić jutro. 
                                                                                                            Liam i reszta xoxox

- Dlaczego mamy się dogadać? - zapytałam chłopaka.
- Oni myślą , że się pokłóciliśmy. - zachichotał. - Jacy idioci.
Czy... czy... OLABOGA! Czy ja będę sama z Niallem w lesie pod JEDNYM namiotem? A nieważne. i tak miałam z nim spać.
- Idziemy spać? - spytał. - Jest po 23.
Przytaknęłam tylko głową i weszłam do namiotu. Nie chciało mi się zmieniać ubrania więc zdjęłam buty i ułożyłam się na kocu , zamykając oczy. Moment później poczułam buziaka w policzek i ciepłe ręce przyciągające mnie do rozgrzanego ciała chłopaka.




Następnego Dnia



Było gorąco. Za gorąco. Otworzyłam leniwie oczy. Przeciągnęłam się i dopiero zdałam sobie sprawę, że leżę na chłopaku. Odskoczyłam jak poparzona. Od razu tego pożałowałam. Mogłam obudzić blondyna. Na szczęście tylko mruknął coś na kształt mojego imienia , i spał dalej. Wyszłam z namiotu. Słońce mocno grzało. Musiało być około 11.  Ciekawe kiedy reszta wróci... Mieli przyjechać dzisiaj. A co ja będę się przejmować!  Wreszcie nie ma tego idioty Liama . Przebrałam się w strój kąpielowy, wzięłam ręcznik, po czym pobiegłam w stronę pobliskiego jeziorka. Zabrałam ze sobą w razie wypadku telefon gdy by Horan się obudził i mnie nie znalazł. Moją chwilę odpoczynku przerwał dzwonek smsa. "Gdzie jesteś? Nie było mnie przy tobie i się popłakałem ;'( N. " . Zachichotałam pod nosem. Odpisałam mu : "Zakładaj kąpielówki, bierz ręcznik i zasuwaj nad jeziorko :D xoxo . " . Moment późnej Nialler leżał obok mnie.
- Wchodzimy do wody? - spytał , po chwili ciszy. Pokręciłam przecząco głową. Mój dobry humor zniknął , ot tak.
- Dlaczego ze mną nie rozmawiasz? - zirytowany przeczesał włosy palcami. - Musimy porozumiewać się smsami czy co?!
Uśmiechnęłam się tajemniczo. Wzięłam telefon do rąk i wysłałam Niallowi wiadomość : " Komary, wszędzie komary. :P " . Irlandczyk zerknął na mnie i odczytał smsa. Zaśmiał się dźwięcznie.
- Serio Una, serio? - podniósł brwi do góry. Wzruszyłam ramionami. Przecież to ja. Po mnie wszystkiego można się spodziewać.



________________________________________
Jest rozdział? Jest :) Ale za to krótki :/ Spróbuję (czyt. nie wiem czy się uda) 9 napisać długą. Zobaczy się :D Musicie poczekać :)
RiDa



piątek, 2 sierpnia 2013

Stage 7 - Bałam się, tak strasznie się bałam...




- Gotowe. - dosiadła się do mnie. - Mogę się ciebie o coś zapytać?
- Spróbuj. - szepnęłam patrząc w jej oczy.
- Ilu ich było?- spytała. Zerknęłam na Pearl. Westchnęłam i  najciszej jak potrafiłam odpowiedziałam:
- Trzech.


Oczami Eleanor



Siedziałam zszokowana obok Nancy. Trzech chłopaków przeciwko jednej, bezbronnej dziewczynie. Nie wyobrażam  sobie, nawet nie pomyślałabym że można zrobić coś takiego.
- To dlatego boisz się chłopców. - bardziej stwierdziłam niż zapytałam. Nann przytaknęła i wyszła z budynku. Ruszyłam za nią. Kierowała się w stronę domu. Po chwili obie znajdowałyśmy się w jej sypialni. Dziewczyna zmieniła odzież na dresy i położyła się na łózko. Zdjęłam ciuchy blondynki  i ubrałam swoje . Poszłam do pokoju Louisa. Nie był sam. Reszta siedziała z nim na podłodze oglądając durnowaty mecz. Podeszłam do nich.
- Chodź do mnie El. - Lou rozłożył ręce. Usiadłam obok niego wtulając się w jego klatkę piersiową.
- I co? - spytał Liam.
- Przy mnie się otworzyła. - powiedziałam. - Poszłyśmy do stajnie gdzie wsiadłyśmy na konie i pojechałyśmy do lasu. Jechałyśmy około godziny może dłużej. Haha. Wyjechałyśmy za Londyn. Gdy zaczęłyśmy wracać, poprosiłam Nancy aby mi wszystko opowiedziała. Chłopcy... - poczułam gulę formującą się w moim gardle. - Ona została zgwałcona.
- Wiemy. - potwierdził Harry.
- To nie był zwykły gwałt. - poczułam na moich policzkach słoną ciecz. - Był on zbiorowy. Było ich trzech.
- Co!? - wrzasnął Liam. Niall zakrztusił się colą , Zayn i Harry ściskali ręce w pięści. Ja natomiast poczułam na własnym ciele zdenerwowanie Lou. Ściskał mnie tak mocno, że o dziwo jeszcze oddycham.
- Tommo boli. - wyszeptałam. Brunet pocałował mnie w policzek i wstał. Uczyniłam to samo.
- Zapomniałam wam powiedzieć, że opowiedziała mi  tyle o sobie , że ty Li nawet nie wiesz połowę tego. - dodałam. - Ona... położyła się do łóżka. Nie przeszkadzajmy jej.
Mój chłopak przytulił mnie delikatnie i rzekł:
- Dzięki El. Następnym razem może weźmiemy Dan albo Perrie.
- Sądzę, że najlepiej  jeżeli Eleanor będzie odwiedzać Unę. - Niall odstawił miski na biurko . - Na razie. Musi się przyzwyczaić.
- Może to i prawda. - potwierdził Zayn. - Która godzina?
- Hm... - spojrzałam na zegarek. - 15.
- Dobra ja się zmywam. - Mulat skierował się do wyjścia. - Idę do Pezz. Wrócę... jutro.
- Malik masz gumki? - spytałam chamsko. Chłopak wyjął paczuszkę z kieszeni spodni , pokazując mi i zniknął za drzwiami.
- El idziesz ze  mną i Harrym do centrum? - zapytał Tomlinson.
- Tak. - powiedziałam uśmiechając się.



Oczami Nancy



- Una mogę? - usłyszałam pukanie do drzwi. Wstałam z parapetu i otworzyłam drzwi... Niallowi. Pognałam na parapet przyciągając kolana do ciała. Blondyn usiadł obok mnie.
- Dlaczego nam nie powiedziałaś? - spytał cicho. - O gwałcie.
Spuściłam głowę. Czy powinnam się odezwać? Czy w ogóle powinnam zareagować? A wal się pieprzony głosie!
Spojrzałam w morskie oczy chłopaka. Una raz się żyje! Dotknęłam jego dłoni palcem. Kiedy zauważyłam , że się nie poruszył położyłam dwa palce na ręce Nialla. Podniósł dłoń i złączył nasze palce. Drgnęłam. Nie ma się czego bać Nann. - pomyślałam. Bój ,się bój! Nie będziesz mi mówić co mam robić. - wrzasnęłam w myślach. - To MOJE życie! MOJE sprawy! MOJE uczucia... O ile jakieś masz! - prychnęło sumienie. Chcesz się przekonać? To patrz!
Westchnęłam , po czym przybliżyłam swoje ciało do Horana. Nie pewnie ale, zrobiłam to. Wtuliłam się w blondyna. Chłopak opatulił mnie w talii. Siłą zmusiłam go, aby się położył. Wtuliłam twarz w pierś Nialla.
- Bałam się, tak strasznie się bałam... - nie zauważyłam , że płaczę.Wszczepiłam paznokcie w koszulkę Horana.
- Wyobrażam sobie. - szepnął podnosząc palcem mój podbródek.
- Bolało. - sapnęłam wpatrując się w chłopaka. Moje usta zdradziły mnie  całkowicie. Wyznałam mu całą prawdę. Wszystko doszczętnie WSZYSTKO.  Ostatnie zdanie zakryło moje przekonania.
- Bardzo Cię lubię Niall. - pocałowałam go w policzek. Od razu tego pożałowałam. Chłopak zrobił to samo. Oderwałam się , po czym schowałam się w kącie.
- Wy-wyj-dź. - jęknęłam łapiąc się za włosy.
- Przepraszam.
I już go nie było.
Zniknął za jednym słowem.
Za jednym gestem.
I to wszystko przez pierdolone uczucia.




__________________________________________________________
Przepraszam że jest krótki :/ Starałam się jak mogłam :P 
Pozdrawiam!
RiDa




Stage 6 - Nie wiem co to są ludzkie uczucia.

                        



Następnego dnia - Oczami Nancy




Czy muszę znowu opisywać co i jak? Wstałam, zjadłam , usiadłam. Wyciągnęłam swój notesik. Akurat moja wena wzięłam w górę i napisałam wiersz:

Ciemność...
Pustka...
Załamanie...
Ściga mnie potwór zwany życiem...
Plecie swą ogromną pajęczą sieć
I tylko czeka na bezbronną osobę
Zbyt słabą by się bronić...
Złapał mnie... świat...
Wgryza się we mnie jak zaplątaną w sieci muchę...
Pożera mnie, wgryza się we mnie coraz głębiej i głębiej...
Nie widzę już jasności...
Nadzieja prysła...
Płomień zgasł...
A świat wgryza się we mnie...
Pożera mnie...
W całości...
Do granic...
Ja już nie istnieję...

Przebrałam się z piżamy i zeszłam do kuchni. Coś tu cicho. Za cicho... Na stole leżała karteczka oznajmiająca mnie , że lokatorzy wyszli do sklepu. Co by tutaj porobić.... pierwszy raz w życiu nie wiem co robić. Bardzo bym chciała aby Nialler był przy mnie... mimo iż nie zamierzam się otworzyć bardzo go lubię. Może to zauroczenie? U ciebie w słowniku nie ma czegoś takiego jak miłość! - powiedział głosik. Skąd to możesz wiedzieć? Jestem twoim sumieniem! Ja wiem wszystko.
Ciekawe czy mają tutaj gitarę... nie. Nie będę brać bez pozwolenia. Usiadłam na sofie czekając na... chłopców. Co ja do cholery robię? Przecież ja się ich panicznie boję. Ogar dziewczyno! Nie to nie jest normalne...Usłyszałam przekręcanie klamki. Weszłam powoli do holu. Do mieszkania wszedł Niall, Louis i... jakaś dziewczyna. Była wysoką brunetką o pięknych czekoladowych oczach. Spojrzałam na żarłoka po czym szybko pobiegłam do pokoju. Moment później obok mnie zjawił się blondyn.
- Słuchaj Una tak pomyślałem... - zmieszany odwracał wzrok. - Może chciałabyś poznać dziewczynę Louisa? Zaprzyjaźniłybyście się...
- Nie wiem co to są ludzkie uczucia. - mruknęłam zła. - A tym bardziej nie wierzę w miłość i przyjaźń.
- Ojej. - uśmiechnął się krzywo. - Powiedziałaś dwa zdania. Gratuluję.
Wskazałam ręką na drzwi. Posłuchał się mnie jak pies właściciela. Zarecytowałam:
- Człowiek nie ma przyjaciół. Przy­jaciół ma tylko powodzenie.  
- Mogę wejść? - brunetka wychyliła głowę zza drzwi. Pokręciłam twierdząco głową. Dziewczyna usadowiła się obok mnie.
- Eleanor. - wyciągnęła rękę w moją stronę.
- Nancy. - szepnęłam obejmując dłoń El.
- Mimo mi ciebie poznać. - uśmiechnęła się ciepło. - Podobno masz konie. Mogłabym je zobaczyć?
- Tak. Daj mi się tylko przebrać w coś wygodniejszego. - spróbowałam się uśmiechnąć. Poszłam do garderoby. Eleanor za mną. 
- Dałabyś mi coś na przebranie? - rzekła nieśmiało. - Nie chcę zabrudzić ubrań.
Chwilę stałam przed półką, aż wreszcie wyciągnęłam kilka ubrań tworząc zestaw dla dziewczyny. Sama wzięłam to i założyłam na siebie.
- Gotowa? - szepnęłam zakładając bransoletkę.
- Tak.
Zeszłyśmy do salonu. W salonie siedziała cała 5. Kiedy nas ujrzeli zagwizdali. Spaliłam buraka i schowałam się za El. Pociągnęłam ją za rękę , kierując się na tyły domu. Poszłyśmy żwirową ścieżką do stodoły. Co do cholery? Konie biegały w padoku.
- Kto je wypuścił? - zdziwiłam się. E... ja to powiedziałam na głos? Przeskoczyłam płot i podbiegłam do klaczy. Brunetka powoli podeszła do mnie.
- Jak się wabi? - zapytała.
- Pearl. - szepnęłam całując pysk konia. - Wsiadaj.
-Ja? - zapytała.
Przytaknęłam.
-Ale ja...ja... - jąkała się. Wzięłam jej dłoń i położyłam na nosie zwierzęcia.Uśmiechnęła się. Z małą  pomocą weszła na grzbiet Pearl. 
- Jeżeli chcesz być dobrym jeźdźcem musisz rozumieć konia. - wyjaśniłam. - Zaufaj mu. Oddaj jej się cała.
- Dlaczego ze mną rozmawiasz? - zdziwiła się. - Chłopcy mówili że się w ogóle nie odzywasz.
- Możemy o tym nie gadać? - warknęłam. - Powiedz jej żeby ruszyła.
- Ale chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić . - dążyła do końca.
- Nie wiem co to przyjaźń. - syknęłam naburmuszona. - Ruszaj. Za chwile do ciebie dołączę. Pójdę po Evil'a .
 Poszłam do stajni. Wyprowadziłam ogiera i wsiadłam na jego grzbiet. Pod kuśtykałam do El.
- Las. - znowu wróciłam do słów. Nie ma tak łatwo, o nie. Razem skierowaliśmy się w głąb drzew. Po godzinnej jeździe Calder zapytała :
- Gdzie jesteśmy?
Rozejrzałam się dookoła. Ups! Jak się dowie...
- Poza Londynem . - zeszłam z konia. To samo uczyniła dziewczyna. - Zgubiliśmy się.
- Bynajmniej mamy czas porozmawiać. - uśmiechnęła się szeroko. W jej uśmiechu jest coś takiego co ociepla wszystko dookoła. Szczerość, miłość... Co ja gadam?!
- Ja i tak wiem , że rozmawiasz ze mną bo chłopcy Cię o to poprosili. - wywróciłam oczami.
- Po części tak jest. - skrzywiła się. - Ale chce wiedzieć.
Zerknęłam na nią zdziwiona. O co chodzi?
- Nie odzywasz się... - zaczęła wymieniać. Machnęłam ręką , po czym rzekłam:
- Mam swoje powody.
- Proszę Cię... - powiedziała błagalnie. Czy warto? Nie wiem. Czy powinnam? Nie wiem. Czy mogę? Tak. Opowiedziałam wszytko Eleanor. Od znienawidzenia Liama po gwałt i znalezienie mnie w lesie. Byłyśmy tak zajęte , że nie spostrzegłyśmy , iż jesteśmy pod stajnią.
- Tak Ci współczuję... - po jej policzku spłynęła łza. Druga. I kolejna, i kolejna. Rozpłakała się.
- Nie płacz. - przytuliłam Ele. Odprowadziłyśmy konie do boksu. Umyłyśmy je oraz nakarmiłyśmy. Podcięłam Evil'owi grzywę. Wyprowadziłam Dowcipnisia.
- Jaki słodziak!- wykrzyknęła widząc źrebaka. - Mogę go nakarmić?
Przytaknęłam głową. Usiadłam na stodze siana, przypatrując się poczynaniom koleżanki. Było to dość zabawne, gdyż konik podgryzał palce brunetki.
- Gotowe. - dosiadła się do mnie. - Mogę się ciebie o coś zapytać?
- Spróbuj. - szepnęłam patrząc w jej oczy.
- Ilu ich było?- spytała.




__________________________________
Nie będę się rozpisywać! NIE liczę na komentarze bo i tak wiem, że ich nie będzie :C
RiDa