sobota, 2 listopada 2013

Stage 12 - Mama mi kazała.




                                    ~~~~~~~~~~~~Oczami Nialla~~~~~~~~~~~~~~~~

- Dlaczego?! - wrzasnąłem , uderzając Liama w twarz. - Dlaczego kurwa, dlaczego?!
Okładałem go pięściami. Harry odciągnął mnie od bruneta.
- Nie moja wina. - potarł policzek. - Mama mi kazała. Robiłem wszystko co w mojej mocy.
- Ta jasne. - prychnąłem. - Muszę się z nią zobaczyć. Gdzie ją zabrali?
- Do szpitala psychiatrycznego jakieś 30 minut od nas. - wtrącił Louis. - Jakby co stary to MY nie maczaliśmy w tym palców.
- Na pewno? - zmrużyłem oczy.
- Tak. - odpowiedział Zayn.
- Kiedy ją wypuszczą? - zapytałem , zakładając kurtkę.
- Za zgodą mamy Payne lub moją. - dodał Liam. - Ale nie tak szybko. Prawowitą "władzę" ma moja mama, więc kicha.
- Chuj mnie to obchodzi. - trzasnąłem drzwiami, wybiegając z mieszkania. Obiecuję Nancy. Pomogę Ci...





                       ~~~~~~~~~~~~~Powrót do Uny~~~~~~~~~~~~~~



Założyli mi kaftan bezpieczeństwa, wpychając i zamykając w izolatce. Jakbym miała lepszy humor powiedziałabym, aby zamknęli mnie raczej w pokoju o zaokrąglonych kształtach, żebym nie musiała się chować przed nimi po kątach. Jednak nie.  Nie teraz, ani nie dzisiaj. Usiadłam w kącie , wyklinając pod nosem jebany kaftan. Po co mi to do cholery?! Ach tak. No bo przecież jestem chora psychicznie. Polonista zareagowałby mówiąc : "Nie zaczynaj zdania od NO!" .  Wkurwiająco - majestatyczne...
- Pearl. - szepnęłam zamykając oczy. Nie poddawaj się Nancy. Bądź twardą suką. Nie możesz się rozryczeć. Nie teraz, kiedy najmniej tego potrzebujesz. Jednak , ludzkie uczucia są nieprzewidywalne. Za pierwszą łzą, spłynęła druga. A za drugą - trzecia.
- Kurwa. - zagryzłam wargę, wstając. Łóżko, kibelek , krzesło i okno. Bez pamiętniczka. Bez Nialla.
- Nienawidzę Cię Liam. - szepnęłam , zaciskając ręce w pięści. - NIENAWIDZĘ!
Rzuciłam krzesłem o ścianę. Upadłam na kolana, ciągnąc się za włosy. Przyłożyłam czoło do zimnych kafelek. Mam szczerą nadzieję, że nie posiedzę tu długo.........


"W szpitalach psychiatrycznych jest tylko chłodna próżnia. Nie można tu zaczerpnąć świeżego powietrza , lub w moim przypadku końskiego odoru. Tutaj każdy jest samotny, jednak całkowicie nadzorowany. Obserwują mnie, faszerują lekami , lecz i tak mi to nie pomaga. Jedynie pogarsza. Człowiek samotny, odizolowany jest bardziej bezsilny niż, ten samotny pośrodku tłumu"





                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~Następnego dnia~~~~~~~~~~~~~~~~~~




- Księżniczko... - usłyszałam przy uchu. Otworzyłam oczy, rozpoznając głos.
- Niall! - wtuliłam się w blondyna. - Skąd się tutaj wziąłeś?!
- Przyjechałem. - uśmiechnął się szeroko. - Dawali Ci jakieś leki? Jadłaś?
- Nic, a nic. - pokręciłam głową. - A leków jeszcze nie dawali.
- Masz. - wyciągnął w moją stronę, mojego pluszowego konia. - Rozpruj go i chowaj do niego wszystkie pigułki. Przyniosłem także twój pamiętnik oraz kilka owoców.
- Jesteś kochany. - uśmiechnęłam się. Niespodziewanie do mojego tymczasowego "mieszkanka" weszła kobieta po 40 z tacą w ręku.
- Odwiedziny już dawno powinny się skończyć. - rzuciła srogo. - Proszę stąd wyjść.
- Spierdalaj. - pokazałam jej środkowy palec. - Przyjaciel dopiero wszedł.
Przewróciła oczami ,kładąc tacę na stolik. Jeszcze raz zerknęła na blondyna , po czym wyszła. W ekspresowym tempie , rozwaliłam podbrzusze konia, wkładając do niego lekarstwa.
- Ja tego nie zjem. - skrzywiłam się.
- Nie musisz. - poklepał mnie po plecach. Niespodziewanie zadzwonił do niego telefon.
- Una muszę wracać. - mruknął niezadowolony. Pokiwałam tylko głową. Pomachał mi wychodząc. Coż... co tam u ciebie Nancy?



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze raz dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem. Strasznie się cieszę, że było ich AŻ TYLE! Liczę na nowe i pozdrawiam <333
RiDa





5 komentarzy:

oldzina pisze...

Rozdział boski i proszę, proszę dodaj szybko następny

Anonimowy pisze...

Super rozdział i ekstra gify *.* Głupi Liam.. Jeszcze głupsza jego matka -.- Jak oni mogli.... Mam nadzieję, że Nancy szybko wyjdzie z tego szpitala. Czekam na nn :**
@Epic40713354 <3

tt: sweetxniall ♥ pisze...

Super rozdział! Czekam na następny! Dużo weny życzę ;3

Julia Borkowska pisze...

hahahaha rozwalił mnie gragment z wejsciem.tej baby xddddd
dodaj szybko nast. cz. <3 <3 <3

Brukselka pisze...

Zajebisty ja zawsze <3