wtorek, 1 marca 2016

Witajcie!




Witajcie wszyscy. Chciałam was zaprosić na mojego nowego bloga :) Prosiłabym o komentarz pod prologiem, że ktokolwiek go przeczytał :) 
Pozdrawiam wszystkich
RiDa




środa, 24 lutego 2016

Stage 28 - Co sądzisz o miłości?




Dziecięca przyszłość jest warta każdego poświęcenia.



"   Tata jest najsłodszym tatą na świecie.Tata jest naprawdę przystojny.Najmądrzejszy.Bardzo sprytny. Najmilszy.Jest moim supermanem.Tata chce żeby dobrze mi szło w szkole.Tata jest po prostu świetny ale...on kłamie.
     Kłamie , że ma pracę.Kłamie , że ma pieniądze. Kłamie , że nie jest zmęczony. Kłamie , że nie jest głodny. Kłamie , że mamy wszystko. Kłamie , że jest szczęśliwy.... Kłamie... ze względu na mnie.
Kocham Go.I będę zawsze.... "
Przeczytałam na środku klasy.Mimo wieku moich rówieśników zauważyłam w ich oczach łzy. Tak samo jak u mojej nauczycielki.Ukłoniłam się i usiadłam na swoje miejsce.Na ostatniej ławce. Samotna jak zwykle. Zerknęłam na swojego braciszka.Rozmawiał z kumplami jak gdyby nigdy nic.Jego to nie interesuje.Że ja mieszkając z ojcem mam inne zmartwienia. Łza spłynęła po moim policzku.Czemu nie możemy wrócić z ojcem do domu.
- Ej Una. - odwróciłam głowę i dostałam w twarz samolocikiem.Westchnęłam.Typowo traktowany śmieć.
- Proszę pani mogę do łazienki? - zapytałam grzecznie. Nauczycielka pokiwała głową , a ja najszybciej jak umiałam wybiegłam z klasy. Jak i ze szkoły. Nie mogłam zostać tam dłużej. Wszyscy oceniają po okładce. Nawet dzieci. Ludzie to potwory...





~~~~~~~~~~~~~~~Teraźniejszość~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


- Ej dziewczynki jakiś dwóch... ej chwila moment. Przecież to moi mężowie! - wykrzyknęła Babcia Zary. Zaczęłam się rechotać. Nigdy nie sądziłam że kobieta w takim wieku zareaguje na młodociane gwiazdy.
- Czemu mu powiedziałaś Zara. - zasmuciłam się. Wyjrzałam przez okno. Szli tutaj. Moi.. przyjaciele?
- Musiałam.Trzeba było.Una! To najlepsze rozwiązanie. - uśmiechnęła się.
- Najlepszym rozwiązaniem byłoby zniknąć z tego świata.. - prychnęłam.Depresja. Kiedy droga śmierci wydaję się łatwiejsza od tej trudniejsze życia.
- Dziecko najlepszym rozwiązaniem jest życie. Nie spoglądanie na innych, tylko na siebie. Powiedzieć sobie że to ty jesteś najlepsza, najpiękniejsza. Patrzeć na świat z takiej strony. I powiedzieć sobie prosto w twarz "Nie poddam się". W twoich oczach widać depresję. To się najłatwiej da wyczytać. - Staruszka złapała mnie za dłoń. - Ludzie powinni się nauczyć, że uśmiech na twarzy nie musi oznaczać radości. W progu drzwi już widziałam twój smutek w twoich pięknych oczach Uno. Mnie nie okłamiesz.
Stałam w miejscu. Nie wiedziałam co zrobić. Po prostu stałam i czekałam na chłopców. W myślach krążył mi Niall. Tak nagle zjawił się że nie mogłam pozbierać reszty myśli w inną komorę,aby skupić się tylko na nim.
- Zara? - zamyślona zapytałam. - Co sądzisz o miłości?
- W sumie to... sama nie wiem. Nigdy nie miałam z nią do czynienia. Podobno nadchodzi szybko i ciężko jej się pozbyć. Nie ma żadnego powodu do miłości, nie mówi się nic. Są tacy którzy od tego uciekają. Coś jak ja. Boję się co jest dalej. Zakochasz się, On Ci siedzi w głowie, ale jesteś w zupełnej dupie bo nie wiesz co On czuje. Boję się odtrącenia, tego że nie zostanę zaakceptowana taka jaka jestem. - W tym momencie usłyszałyśmy pukanie do drzwi. Usiadłam na kanapie, w nogach położyła mi się Maga. Wdech, wydech. Nie ma się czego bać. W sumie.. o co mi chodzi?
- Una?! - usłyszałam krzyk Zayna. Przewróciłam oczami.
- Jestem jestem. - odpowiedziałam, kiedy cała 4 weszła do salonu. - Widzicie? Jestem cała i zdrowa.
- Jutro Una spotyka się z byłym. - wtrąciła Zara. Westchnęłam i spojrzałam w zatroskaną twarz Louisa. Wiem , że będą chcieli iść ze mną. Zara pewnie też. Boję się. Odwaga to panowanie nad strachem, a nie brak strachu. Każdy się czegoś boi.
- Nann słuchaj Niall strasznie to przeżywa... - zaczął Tommo. Ale ja nie chciałam go słuchać. Nie interesowało mnie w tamtym momencie nic. Chciałam odzyskać konie.






Umiera się na wiele sposobów: z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu.. Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, śmierć zdaje się być jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na  którą stawia się własne życie.







______________________________________


Witam wszystkich. Ciekawe czy ktokolwiek czyta jeszcze mojego bloga :) Jakoś mnie wzięło na skończenie blogów. Jednak ktoś to czytał więc powinno być warto. Emmm.. Czytał. No własnie. Jest tu ktoś jeszcze? Te dwa lata minęły tak szybko że nie wiem jak do tego doszło.Chciałam przerwy i minęły dwa lata. Trzeba to nadrobić. :)
RiDa





czwartek, 8 stycznia 2015

Stage 27 - Chcę Uny u nas w domu. Bardzo za nią tęsknię.








Im bardziej ktoś próbuje mi pomóc, tym bardziej dociera do mnie jaka jestem bezradna.



- Wiesz co robisz?
- Muszę tam jechać. - wytarłam mokry policzek. -Zara zrozum.
- Nie zrozumiem. - odpowiedziała stanowczo. - Jesteś dla mnie ważna i jadę z tobą. Mam w nosie to czy jemu to się spodoba czy nie. Rozumiesz?
Westchnęłam.Może i rozum zarządza sercem. Ale to serce wie jak żyć. Bo w czasie walki z nieodwzajemnioną miłością rozum jest bezradny. Niall mnie nie kocha. Nie mam dla kogo żyć. Mogę się oddać Nate'owi. Dla koni. Dla siebie samej. Brat i tak pewnie ma mnie w dupie. Ale chuj z tym. Albo rozum, albo serce.Któreś z nich musi zwyciężyć i nie ma, co liczyć na kompromis,
- Una? - Zara dotknęła mojego ramienia. - Idź się ubierz. Nie pojedziesz przecież w piżamie.
- Jednak chcesz zostać? - uśmiechnęłam się. Ta przecząco pokiwała głową. Cholera! Lekko zła i smutna pobiegłam do pokoju. Ubrałam się w krótkie spodenki, bluzkę i conversy. Nagle usłyszałam dzwonek swojego telefonu. Dzwonił Liam, Odebrać czy nie ? Trudne pytanie dla pojebanej psychicznie. Dobra co mi szkodzi.
J - Halo?
L - Una! Gdzie jesteś? Spotkałaś się już z nim ?
J - Skąd ty...
L - Czyli tak z dupy zostawiłaś nam "wskazówki" ?
J - No nie.. ale nie sądziłam , że to przeczytacie.
L - Ty sobie jaja robisz ?Niall od twojego wyjazdu siedzi i płacze. Louis i Zayn pojechali do Ciebie.
J - NIENAWIDZĘ CIĘ! Nie potrzebuje pomocy.
L - Owszem potrzebujesz. Nancy siostro kochamy Cię. Czemu mi nie powiedziałaś o nim ? Czemu?
J - Prawie każdy człowiek , który czuje się gorszy i nielubiany szuka kogoś kogo postawi wyżej. O to chodzi Liam. Jesteś niczym. Zwykłą siostrą Liama Payna znanego na całym Świecie.
L - Podaj ulicę.
J - Nie wiesz co odpowiedzieć?! Taka prawda i musisz się z nią pogodzić.
Nagle ktoś wyrwał mi telefon. Zara?
Z - Heloy Street 3. Taki nieduży domek.
L - Kto mówi?
Z - Przyjaciółka Uny.




                           ~~~~~~~~~~~~~~~~~~Oczami Zayna~~~~~~~~~~~~~~~~~~



- Zayn obudź się. Lądujemy. - potrząsnął mną Lou. Poprawiłem włosy, otwierając oczy. Wreszcie na miejscu.
- Wiemy gdzie jechać? - zapytałem.
- Tak. - potwierdzi  Tommo. - Dostałem smsa od Li. Heloy Street 3.
- Spoko. - pokiwałem głową. Oblizałem usta, czując ich suchość. Widziałem przed nami kilka fanów czekających na nas. Przetarłem czoło. Mam na razie dosyć tego wszystkiego. Chcę Uny u nas w domu. Bardzo za nią tęsknię. Ta cała sprawa z psychiatrykiem, końmi i Natem... rozpierdala mnie od środka. Siostra Liama wiele przeszła. Nie zasłużyła na takie życie. Na pewno nie.





~~~~~~~~~~~~~~Oczami Liama~~~~~~~~~~~~~~~~




Lamentujemy do życia, że nam odebrało życie, Lecz żyjemy i póki sił trzeba o nie walczyć. Lawet z samym sobą.


- Niall, przestań płakać proszę. - poklepałam kumpa po plecach. - Wszystko będzie w porządku. Znajdą Unę i wrócą z nią. Zobaczysz.
- A jeżeli nie? - szlochnął. - Co jeżeli on zrobi to pierwszy?
- Nie bądź pesymistą. - spojrzałem na niego i odebrało mi mowę. Wyglądał jak trup. Nie jadł nic przez 4 godziny, całę czerwone oczy. Łzy spływające po policzkach. To się dopiero nazywa miłość. Prawdziwa, szczera , jedyna na świecie miłość miedzy Uną , a Niallem.







~~~~~~~~~~~~Oczami Nialla~~~~~~~~~~~~




Miłość nie pyta o nic, bo kiedy zaczynami się nad nią zastanawiać, ogarnia nas przerażenie, niewypowiedziany lęk, którego nie sposób nazwać słowami. Może jest to obawa bycia wzgardzonym, odrzuconym, obawa że pryśnie czar? Może wydaje się to śmieszne, ale właśnie tak się dzieje. Dlatego nie należy stawiać pytań, lecz działać. Trzeba wystawiać się na ryzyko.


________________________________________



YYYYYYYY. Ktoś mnie zapytał o to kiedy będzie nowy rozdział. Mówisz, masz :)) Nie piszę jakoś specjalnie zajebiście, ale chyba nie ma co narzekać :)  
Pozdrawiam wszystkich. Za wszelkie błędy przepraszam.
RiDa







poniedziałek, 17 lutego 2014

Stage 26 - End łi dens ol najt tu te best song ewer!




- To dom mojej babci. - ogłosiła Zara , gdy wysiadłyśmy z taksówki. - Skromny , wiejski  domek.

- Śliczny. - przyznałam. Ruszyłyśmy w kierunku wejścia. Kiedy dziewczyna zapukała do drzwi dało się usłyszeć szczeki psów. Lekko zdezorientowana spojrzałam na przyjaciółkę. Ta tylko pokazała mi język i czekała cierpliwie. Chwilę później otworzono drzwi. Za nimi stała starsza kobieta. Jak na moje oko miała 80 lat. Siwe włosy upięte były w dużego , niedbałego koka na czubku głowy.  Ubrana była w sukienkę w kwiatki i sandałki. Jej rękę ozdabiały bransoletki z muliny. 

- Witaj babciu. - brunetka ucałowała kobietę w policzek. - Chciałabym Ci przedstawić moją przyjaciółkę Nancy Payne.
- Dzień dobry. - przywitałam się grzecznie. - Miło mi panią poznać.
- Słonko mów do mnie Harriet. - uśmiechnęła się ukazując pokruszone zęby. - Miło mi wreszcie poznać pierwszą przyjaciółkę mojej kochanej wnusi. 
- Babciu bo jest taka sprawa... - zaczęła zawstydzona Zara. - Czy Nann mogłaby u nas trochę pomieszkać? Przyleciała tutaj z Londynu tak jak ja w ważnej sprawie i nie ma się gdzie zatrzymać.
- Jeszcze się pytasz? - staruszka się zaśmiała. - Wchodźcie kruszynki. Tylko Ra możesz wypuścić psy? 
- Ra? - zdziwiłam się. Weszłam do przedsionka zdejmując swoje vansy. Brunetka odczepiła smycz Sheeri , uwalniając ją. Babunia poprowadziła nas do salonu. Zatkało mnie szczerze mówiąc. Na dywanie leżało z 5 psów. Lub i nawet więcej.
- To pani? - wskazałam na zwierzęta. Pokiwała głową , zasiadając powoli na bujanym krześle.
- Przybłędy. - podkreśliła. - Ale rasowe. Te 6 kochanych psiaków to i tak mało. Miałam ich razem z 15. Sprzedawałam je za dużą sumę pieniędzy. Opłacało mi się to bo myśleli , że jestem zawodowym hodowcą. Ja tylko się nimi należycie opiekowałam.
- Przepraszam jeżeli panią to znaczy Harriet Cię obrażę , ale nie jesteś na to za stara?
- Nie. - zaśmiała się. - Mam tylko 78 lat. Korzystam z życia. Jeżdżę konno.
- Ja właśnie mam konie. - zasmuciłam się wspominając te wydarzenie. - Tylko....
- Ktoś je porwał. - dokończyła przyjaciółka przyłączając się do nas. - Jej były.
- To niedorzeczne. - westchnęła kobieta. - Zgłosiłaś to?
- Nie . - zaprzeczyłam. - Nie mogę tego zrobić. Zabije je.
- Wiesz gdzie jest? - dopytywała się.
- Musi on do mnie zadzwonić. - poprawiłam się na sofie. - Pewnie nadal ma mój numer.
- Jedyne co musisz zrobić teraz to odpocząć. - pokiwała palcem Harriet. - Przespać się lub coś innego.
- Nie dziękuję. - podziękowałam. - Ale prosiłabym kawę.
- To ja pójdę zrobić. - staruszka podniosła się powoli , kierując w stronę kuchni. Wypuściłam powietrze spoglądając na psiaki.
- Jak się wabią? - zapytałam.
- Lucky , Morgan , Zara , Maga , Dorsse  i Slayer. - pokazywała poszczególne psy. - Moim ulubionym jest Zara.
- Ma po tobie imię. - zaśmiałam się.
- Dlatego ulubiona suczka. - uśmiechnęła się. - Una , mam takie pytanie.
- Jasne. - spojrzałam na nią.
- Świta mi coś twoje nazwisko. - wyznała. - Jesteś... sławna?
- Mój brat to Liam Payne. - szepnęłam zawstydzona. - Fanka?
- Moja babcia jest fanką. - zachichotała. - Czyżby Ciebie nie poznała?
- Poznałam, poznałam , ale po co robić aferę? - do pokoju weszła Harriet a za nią merdając ogonem beagle.
- Czyli nie przeszkadza wam to? - spytałam.
- Mi nie. - zaprzeczyła przyjaciółka. - Może z rapu nawrócę się też na pop.
- End łi dens ol najt tu te best song ewer! - zaśpiewała babcia Zary. Zachichotałam , a przyjaciółka strzeliła facepalma. Pesymista szuka przeciwności w każdej okazji. Optymista widzi okazję w każdej przeciwności.



~*~
Obrazek z http://prijatamabitch.tumblr.com/


- Una! - krzyknęła Zara. - Ktoś do Ciebie dzwoni!
Jak torpeda wyskoczyłam z łóżka, biegnąc do pokoju obok. Dziewczyna stała trzymając w ręku mój telefon. Wyrwałam go odbierając.
J - Halo?
N - Witaj. Gdzie jesteś?
J - Nate?
N - Owszem. Jesteś w Michigan?
J  - U przyjaciółki.
N - Ty nie masz przyjaciół.
Warknęłam pod nosem.
J - Odczep się od niej. Słuchaj oddaj mi konie i będzie po sprawie.
N - Hahaha. Myślisz , że to zrobię? Masz do mnie wrócić.
J - Mam chłopaka.
N - Hmmm kto by ciebie zechciał? Przecież jesteś zerem.
Westchnęłam , przecierając łzę z kącika oka.
J - Kiedy?
N - Jutro o 17 na Rovelley Street. Będę czekać przy palmie.
J - Tsaaaa...
N - Do jutra i na zawsze skarbie.
Rozłączyłam się. Już nie powstrzymywałam łez. Usiadłam pod ścianą zaczynając szlochać.
- Co jest? - zapytała Zara.
- Płaczę sobie , tak bez powodu to normalne nie?


_____________________________________

Więc co tu dużo mówić :)) Liczę na komentarze i pozdrawiam!
RiDa




niedziela, 2 lutego 2014

Końskie terefere






Hejo wszystkim ;) Mam nadzieję , że nie macie mi za złe tego , iż to nie jest nowy rozdział. Muszę wszystko wam sprostować , zareklamować i takie tam XD
1)WSZYSTKIE blogi biorę w obroty od 17 Lutego. Wtedy zaczynają mi się ferie c;
2)Przepraszam , że to nie jest nowy rozdział ;c
3)Zapraszam na mojego aska! http://ask.fm/Sheerima
4)Moja friend z klasy zaczęła pisać fanfiction o JB. Miło by było (nawet jeżeli nie jesteś fanką) wejść i skomentować. Ja nie jestem Belieber ale skomentowałam do zachęcenia jej :) Proszę was o to. Tylko jeden komentarz c; http://criminal-justin-bieber-fanfiction.blogspot.com/

No i to chyba na tyle :) Pozdrawiam wszystkich i przepraszam po raz setny.
RiDa




wtorek, 21 stycznia 2014

Stage 25 - Szkoda tylko , że ja nie potrafię nawet się przełamać......





- Mój były porwał moje konie. - skrzywiłam się ,a Zara wytrzeszczyła oczy. - Groził , że je zabije. Muszę tam polecieć.
- To niebezpiecznie. - zauważyła. - Chce pieniędzy?
- On chce mnie. - szepnęłam. - Co ja mam zrobić?
- Zostań moją przyjaciółką. - poprosiła. - Wiem. Głupio tak prosić. Przyjaźni nie da się kupić.
- Ale da się ją stworzyć. - złapałam ją za rękę. - Przyjaciółki?
- Przyjaciółki. - złapałyśmy się malutkimi paluszkami , przytulając.
- Pasażerowie lotu numer 359 do Michigan proszeni ustawić się przed wejściem do samolotu. Powtarzam pasażerowie lotu numer 359 proszeni  ustawić się przed wejściem do samolotu. - rozbrzmiał głos w głośnikach. Zerknęłyśmy na siebie , pędząc do wejścia. Byłyśmy pierwsze.
- Proszę bilety. - powiedział mężczyzna za ladą. Podałyśmy mu nasze wejściówki. Zapieczętował je , oddając. Weszłyśmy do tunelu , zmierzając do wejścia.
- Witam. - przywitała nas Stewardessa.
- Witamy. - odpowiedziałyśmy w tym samym momencie. Zaśmiałam się.
- Jaki masz numer siedzenia? - zapytała.
- 25. - powiedziałam. - A ty?
- 26. - wypaliła. - Ale zajebiście się zgrałyśmy.
- Nom. - przytaknęłam. Usiadłyśmy na wyznaczonych miejscach.
- Jeżeli pozwolisz to się prześpię. - ogłosiła.
- Spoko. - uśmiechnęłam się niemrawo. Zara ułożyła się przymykając oczy. Wypuściłam powietrze otwierając swój zeszyt. Nie zapisywałam go ostatnio. A powinnam. Rozpoczęłam dopisywanie kolejnych przemyśleń.



"Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela , wystarczy chwila by go stracić."




"Nie można być przyjacielem dla kogokolwiek , nie będąc przyjacielem dla siebie"



"Chce trochę czasu, bo czas leczy rany."



"Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą."



- Szkoda tylko , że ja nie potrafię nawet się przełamać......




~~~~~~~~~~~~~~~Oczami Liama~~~~~~~~~~~~


- LIAM!!! - wydarł mi się nad uchem Harry. - Nie ma Uny!!!
- Co?! - podskoczyłem , wybudzając się ze snu. Pobiegłem do pokoju mojej siostry. Nie ma jej. 
- Hazz? - zapytałem przyjaciela. - Chłopcy śpią?
- Są w kuchni. - odparł zdenerwowany. - Czekają na nas.
Zeszliśmy szybko po schodach. Przeszliśmy przez salon nie zatrzymując się ani na chwilę. Lecz coś zauważyłem.
- Hej! - zawołałem. - Chłopaki!
Na stole leżała kartka i czarna koperta. Podniosłem je.
- To list. - ogłosiłem. - I coś.
Zerknąłem na kartkę. Charakterystyczne pismo Nann.
- Ona.... - nie mogłem przełknąć guli formującej się w gardle. - Wyjechała.
- Co?! - wykrzyczał Niall , wyrywając mi kartkę. Poczułem coś mokrego na policzku. Otarłem łzę , wyjmując z koperty list , pendrive i zdjęcia koni.
- Słuchajcie... - zacząłem.


Cześć Ślicznotko!
Pamiętasz mnie jeszcze? A może pamiętasz las? Nancy moja kochana. Dlaczego uciekłaś? Aż tak było Ci samotnie beze mnie? Czy już nie mogłaś poczekać kilka dni? Mielibyśmy wspaniałą powtórkę z tamtej nocy. Oczywiście kumple też są zawiedzeni. Jak pewnie zauważyłaś twoi przyjaciele zniknęli. Moja sprawka? Nie. Skądże. Pomogła mi pewna osoba. I ty ją dobrze znasz. Nie rozróżniam. Nicole czy Ruth? Achhh.... Obydwie są przecudowne. Lecz tym masz to coś. A teraz prosto z mostu. Przebywam w Michigan , gdzie bardzo gorąco Ciebie zapraszam. No i Pearl również. Nie chce pieniędzy. Chce coś o wiele cenniejszego. Chce Ciebie.
Nate xxxx


- Czyli po to chciała wyjechać. - powiedział Zayn. - Chce odzyskać konie. 
- Obiecała , że wróci. - zwrócił uwagę Harry.
- I ty w to wierzysz? - rzekł bezlitośnie Niall. - On ją zgwałci , zabije i zakopie.
- Wypluj to!! - wrzasnął Louis. Tak. Louis. Nie zareagowałem. Nie mogę w to wszystko uwierzyć. Nann miała taką przeszłość i mi nic nie powiedziała? Wiem , że się powtarzam. I jeszcze Ruth i Nicole. Dlaczego własne siostry?
- Dał jakieś namiary? - wtrącił Hazz. Pokręciłem przecząco głową. 
- Co robimy? - zapytał po chwili ciszy Mulat.
- Lecimy do Michigan.



~~~~~~~~~~~~~~Oczami Nancy~~~~~~~~~~~


- Una. - poczułam szturchanie. - Nancy. Lądujemy.
- Co? - otworzyłam zmęczone powieki. Przed twarzą ukazała mi się uśmiechnięta Zara.
- Lądujemy. - powtórzyła , śmiejąc się. - Budź się.
- Ah spoko. - zapięłam pasy. Zauważyłam , że mój stolik jest posprzątany. - Schowałaś mój notatnik?
- Tak. - pokiwała głową. - Fajnie piszesz. Przepraszam , że czytałam , ale był otwarty.
- Nic się nie stało. - pokręciłam głową. - Wiesz to takie moje złote myśli. 
- Ja też taki pisałam. - oświadczyła brunetka. - Ale postanowiłam to zostawić.
- Dlaczego? - spytałam. Właśnie pilot , wylądował na pasie startowym. 
- Stwierdziłam , że to bez sensu. - wzruszyła ramionami. - I tak nie znajdę przyjaciółki i tak. Ale już znalazłam.
- Więc co mi proponujesz? - zapytałam po chwili ciszy. Właśnie , mogłyśmy wstać z miejsc i wysiąść z samolotu.
- Rób co uważasz. - podkreśliła, podając mi rękę i pomagając wyjść z tłumu. - Masz mnie i brata. No i Sheeri.
- Właśnie tak ogólnie to ona też była w samolocie?
- Tak. - pokiwała głową. - Nie chcieli mi pozwolić ją zabrań na pokład, więc targała się z bagażami.
- Ojć. - skrzywiłam się. -Jaka to rasa?
- Akbash. - zachichotała , a ja spojrzałam na nią. - Wiedziałam. Nie znasz.
- Dziwna nazwa. - wzruszyłam ramionami. - Chodź. Idziemy po walizki.
- I po Sheeri. - wspomniała. Stanęłyśmy przy taśmie , czekając aż nasze zguby się pojawią.
- To moja! - zawołałam , łapiąc torbę w ręce. Niedługo później Zara miała przy sobie małą walizkę.
- Gdzie psiak? - spytałam.
- Panno Thomas. - usłyszałyśmy za plecami. Za nami stał pracownik z psem na smyczy. Suczka była średniego rozmiaru. Miała białą , nie zbyt krótką sierść. I piękne niebieskie oczy.
- Jaka śliczna. - zachwycona dotknęłam pyska zwierzęcia. Długi , różowy język wysunął się aby oblizać moją rękę. Zachichotałam.
Zgodnie wyszłyśmy z lotniska. Pytanie nasunęło mi się niczym lecąca strzała. Co teraz?
- Więc..... - zaczęłam. - Tutaj się pożegnamy.
Brunetka złapała mnie za mały paluszek.
- Pamiętasz co sobie obiecałyśmy? - przypomniała. - Przyjaciółki. A przyjaciele trzymają się razem.
- Muszę go znaleźć. - wyszeptałam zdruzgotana.
- A ja Ci w tym pomogę....



To Be Continued..........
_________________________________________________________
Więc tak. Liczyłam na więcej komentarzy niż 5 , ale nie wybrzydzam ;P 
Nowy pojawi się trochę później , bo muszę nadgonić inne blogi i 
wprawić się z powrotem w stan taki , że będę się ze wszystkim 
wyrabiała. Cóż tu dużo mówić. Pozdrawiam i liczę na komentarze! :D
PS: Dzięki za pytania na asku! Prosiłabym też o lajki xd
Sheeri <33





Tak na pewno XD




Słuchajcie xd Nawet nie wiecie jaką mam z siebie bekę. Zapomniałam hasła do aska. Więc założyłam nowe. Miło by było jakby ktoś wszedł i pozadawał pojebane , idiotyczne lub jakie tam chcecie pytania ;3 Jeżeli będzie ich trochę jak i lajków (ja wymuszacz XD) wstawię nowy rozdział , w wiedzcie , że jest w pełni gotowy ;) Wystarczy nacisnąć "Opublikuj". No to co? Szantaż?
Linko do asko : http://ask.fm/Sheerima
Sheeri <3



piątek, 17 stycznia 2014

Stage 24 - Co ja mam zrobić?




Przymknęłam oczy , otwierając czarną kopertę. Błądziłam wzrokiem po literkach , szukając sumy pieniędzy. O dziwo - nie było jej. 
- Więc tak.... - zarzuciłam się szlochem. - Jestem wam w najbliższym czasie potrzebna? Wyjeżdżam.
Usłyszałam jak Liam krztusi się pitą w tym momencie wodą. Wszyscy wytrzeszczyli oczy.
- Nie wygłupiaj się Una. - warknął Louis. - W takim razie gdzie jedziesz?
- Do Michigan. - burknęłam ponownie zerkając na treść groźby.
- Po co? - wtrącił Zayn.
- A dlaczego by nie? - syknęłam , czując jak pod powiekami zbierając mi się łzy. - Wy osądzacie mnie o zdradę , mój brat mi nie wierzy , a konie porwał to nie znaczy...
- Porwał?! - zawołał Harry , wstając. - To on?!!
- Jaki On? - zapytał Niall.
- Jakbyś ruszył głową to może zrozumiałbyś co twoja dziewczyna mówiła Ci o swojej przeszłości! - wykrzyknął zdenerwowany Styles.
- Nate.. - szepnęłam. Niespodziewanie poczułam silne ramiona oplatające mnie w talli. Liam.
- Przepraszam Nann. - pocałował mnie w płatek ucha. - Ja nie chciałem. Szastały mną emocje.
- Załóżmy , że Ci wierzę. - wtuliłam się w jego klatę. - Załatw mi bilet. Na jutro.
- Jadę z tobą. - obok mnie stanął Hazz. - Pomogę Ci.
- Chyba w seksie. - mruknął mój chłopak. Poczułam jak dostaje w twarz. Fala emocji zalała mnie od stóp do głów. Gwałt. Rozczarowanie. Ból i strach. Zanim blondyn zrozumiał aluzję ja już dawno siedziałam skulona w kącie swojej sypialni. Zamknęłam drzwi na klucz. Chłopcy się do mnie dobijali , ale wiedzieli , że to na nic. Słychać było tylko wulgaryzmy kierowane w stronę mojego,słodkiego Irlandczyka.



Miłość jest to jakieś nie wiadomo co przychodzące nie wiadomo skąd i nie wiadomo jak, i sprawiające ból nie wiadomo dlaczego.



~~~~~~~~~~~~~~Następnego Dnia~~~~~~~~~~~~~~~




Sen o gwałcie przerwał całą sielankę zwaną snem. Cała spocona podniosłam się na łóżku. Przetarłam oczy , poprawiając włosy. Zerknęłam na wyświetlacz telefonu. 4 w nocy. To dobrze czy źle? Bo nie odróżniam po wczorajszym. Westchnęłam zsuwając z nóg kołdrę. Podeszłam do szafy wyjmując z góry torbę podróżniczą. Wpakowałam w nią kilka ubrań , buty na zmianę oraz inne najpotrzebniejsze rzeczy. Rzuciłam ją na łóżko , włączając laptopa. Podczas logowania , wybrałam dla siebie ubrania na podróż. Obmyłam się szybko pod prysznicem , zakładając na siebie wybrany komplet. Zawiązałam vansy , po czym stanęłam prze lustrem. Czy dobrze robię wyjeżdżając do niego? Dla koni? Wypuściłam powietrze zamawiając bilet na 7.30. Jest 5. Mam jeszcze trochę czasu. Posprzątałam pokój , zamykając laptopa. Wyjęłam spod paneli moją kopertę z pieniędzmi od babci. Równe 10 tysięcy. Wzięłam dwa , resztę chowając. Wyrwałam z zeszytu kartkę zapisując na niej list. 


CHŁOPCY!
Wyjechałam. Przepraszam. Musiałam. To dla moich koni. Tak. To Nate wrócił. Spełnię każdą jego prośbę , aby tylko odzyskać moich przyjaciół. Wy też nimi jesteście. Lecz tak powinno być. Nie wiem jak to się skończy. Wrócę. Obiecuję. Tylko.....tylko mnie nie szukajcie. Wiem to idiotyczne z mojej strony , bo i tak wiem co zrobicie. Powiedźcie Niallowi , że mu wybaczam , mimo tego , iż on mnie nie chce.  Niall - Kocham Cię. Nigdy nie przestałam. Ja i Harry - Only Friends. Liam - jesteś dla mnie najważniejszy braciszku. Zayn , Louis , Harry - trzymajcie za mnie kciuki. 
I'll back! I promise 
Una <3333


Pojedyncza łza spłynęła na kartkę zostawiając na niej mokry ślad. Zacisnęłam oczy , nie pozwalając kolejnej łzie wypłynąć na zewnątrz. Muszę być silna. Wstałam , wkładając telefon do kieszeni. Zabrałam torbę i laptopa schodząc do salonu. Zostawiłam kartkę na stole. Obok położyłam kopertę od Nate'a. Chce , żeby przeczytali. Chce , żeby wiedzieli w jakie bagno wchodzę. 
Założyłam kurtkę przekładając torbę przez ramię. Druga siatka w prawą dłoń. Wyszłam z domu , zamykając za sobą drzwi. Pędem ruszyłam do niedalekiego przystanku autobusów. Jest 6.10. Na luzie. Usiadłam na ławce czekając na busa. Włożyłam słuchawki do uszy puszczając piosenkę - Rihanna - What Now. Po dokładnie 5 minutach usiadłam w pustym busie. 


~~~~~~~~~~~~Przed lotniskiem - 6.47~~~~~~~~~~~


Weszłam na wielką halę. Podeszłam po odbiór biletu , ustawiając się od razu w kolejce. Równe 10 minut i jestem na wolności. Zasiadłam na krześle. Odetchnęłam , pocierając ręce o uda. Przymknęłam lekko oczy. 
- Mogę się dosiąść? - usłyszałam ciche pytanie. Otworzyłam powieki , widząc przed sobą speszoną dziewczynę.
Brunetka , niższa ode mnie. Szare oczy , kolczyk w nosie. Ubrana w sukienkę.
- Jasne. - uśmiechnęłam się ciepło. - Siadaj.
Nieznajoma dosiadła się , kładąc swoją torebkę na kolana.
- Zara. - przedstawiła się. - Jestem Zara.
- Nancy. - odpowiedziałam nieśmiało. - Ale mówią do mnie Una.
- Ładnie. - spojrzała na mnie. - Podoba mi się twoja bluzka. Mogę wiedzieć , gdzie ją kupiłaś?
- W Cropp'ie. - powiedziałam. - Lecisz do Michigan?
- Tak. - pokiwała głową. - Lecę odwiedzić babcię. A ty?
- Emh... - zniesmaczyłam się. - U mnie to trochę skomplikowane.
- Mamy czas. - przesiadła się tak ,aby mogła siedzieć na przeciw mnie. - Mam na imię Zara Thomas. Mam 18 lat. Mieszkam sama w Londynie. Pochodzę z Michigan. Moi rodzice nie żyją. Mam psa o imieniu Sherri. Nie mam chłopaka. Teraz ty.
Uśmiechnęła się szeroko. Czyżby chciała mnie poznać?
- Więc nazywam się Nancy Payne. Mam także 18 lat. Mieszkam z bratem w Londynie. Pochodzę z Wolverhampton. Nie mam kontaktu z rodzicami. Uwielbiam konie. Mam chłopaka, ale nie mam przyjaciół.
- Też mam podobnie. - westchnęła. - Nawet nie wiem czy jest sens życia. Mam tylko moją suczkę. Nikt poza nią. Co jest powodem , że wyjeżdżasz?
- Mój były porwał moje konie. - skrzywiłam się ,a Zara wytrzeszczyła oczy. - Groził , że je zabije. Muszę tam polecieć.
- To niebezpiecznie. - zauważyła. - Chce pieniędzy?
- On chce mnie. - szepnęłam. - Co ja mam zrobić?
- Zostań moją przyjaciółką......



To be Continued.......


_____________________________________________


Siema wszystkim!
Nie nie powracam xd Nadal mam dołek ,ale postanowiłam wstawić coś na bloga.
Czego się nie robi dla czytelników :)
Chcę wam także mocno podziękować za 9 komentarzy pod poprzednim O WIELE ZA KRÓTKIM rozdziałem xd
Podoba się? Czy dobrze robię wkręcając Zarę w pojebany świat naszej bohaterki? ;3 
Czy to będzie przyjaźń?
Tego dowiecie się w dalszej części :D
Liczę na komentarze i pozdrawiam!
RiDa





wtorek, 14 stycznia 2014

Stage 23 - Cokolwiek się stało , słuchaj serca.




- Z ręką na sercu powiadamiam Cię , iż Niall James Horan przeprosił twego brata. - stanęliśmy przed stajnią. Wypuściłam powietrze otwierając drzwi. To co zobaczyłam kompletnie mnie zszokowało.
- Gdzie moje konie? - wrzasnęłam , podbiegając do boksu Pearl. Pusto. Dwa pozostałe też. Wkurwiona usiadłam na stogach siana. I nagle poczułam coś pod sobą. Podniosłam się , zerkając na suszoną trawę. Leżała tam koperta. Czarna koperta. Przerażona podniosłam ją drżącymi dłońmi. Otworzyłam ją powoli. Zayn cały czas stał obok mnie , patrząc. Wyjęłam z niej kartkę , pendrive i zdjęcia moich koni.
- Jebany skurwysyn. - wysyczałam przez łzy. Nate. On wrócił.
- Kto to? - zapytał chłopak. Zerknęłam na niego smutna. Pokręciłam przecząco głową. To nie ma sensu. Czy można go bardziej znienawidzić? Załkałam załamana , wychodząc ze stajni. Biegiem ruszyłam do domu. Wpadłam jak oszalała , przewracając w salonie wazon , a na schodach biednego Louisa.
- Una! - krzyknął za mną brat. - Co się stało?!
Zamknęłam z trzaskiem drzwi. Oparłam się o nie , zjeżdżając na podłogę. Zaczęłam rzewnie płakać. Czemu? Czemu moi przyjaciele? W nienawiści jest strach, którego nie mogłam pozbyć się w ogóle. Przez następne miesiące wydawało mi się , że żyję za karę. Nienawidziłam poranków. Przypominały mi , że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami. A teraz? Teraz marzę jedynie o wiecznym odpoczynku. Przerażenie , lęk i strach wypełniły moje koniuszki nerwów od tamtego zdarzenia w lesie. W podświadomości wiem , iż to nadal unosi się wokół mnie. Nie potrafię zapomnieć.
Niespodziewanie do pokoju wszedł Harry. Skuliłam się obok, zarzucając szlochem. Chłopak kucnął przede mną.
- Nie płacz. - szepnął tuląc mnie do siebie. - Cokolwiek się stało , słuchaj serca.
- Dlaczego mam słuchać serca? - zapytałam ocierając mokre policzki.
- Bo nie uciszysz go nigdy. I nawet gdybyś udawała , że nie słyszysz , o czym mówi , nadal będzie biło w twojej piersi  i nie przestanie powtarzać Ci tego , co myśli o życiu czy świecie. W tym wypadku o danej sytuacji. - Odgarnął moje włosy. - Nancy otwórz się przed nami. Trzymając to w środku niszczysz siebie jeszcze bardziej niż jesteś
- Ale.... - zaczęłam cicho.- Ja nie wiem od czego zacząć. 
- Co to jest? - podniósł czarną kopertę. - Zayn mówił , że uciekły konie.
Zaśmiałam się  z rozbawienia. 
- Chodź loczek. - wstałam z podłogi. - Wszytko wam wytłumaczę. 
Złapałam go za rękę , kierując się do salonu. Na fotelu siedział Liam , a na kanapie reszta. Kiedy Niall mnie zobaczył , momentalnie podskoczył podchodząc do mnie. Krok przede mną cofnął się. Podniosłam brew do góry.
- Czyli ja już nie jestem tym jedynym? - zapytał ze złością. Ja i Harry?
- Tylko go trzymałam za rękę. - dotknęłam ramienia chłopaka. Strącił moją dłoń. Zabolało.
- Niall.... - wyszeptałam. Fuknął siadając na drugi fotel. Nawet na mnie nie spojrzał. Pomachałam powiekami nie chcąc się rozpłakać. Harry zajął miejsce Horana. Ja nie miałam gdzie usiąść. Podeszłam do Zayna , chcąc usiąść mu na kolana. Odepchnął mnie.On też?! 
- Idź do Harrego... - mruknął. Zerknęłam na Louisa. Miał wzrok zabójcy. Mój brat? Nawet nie próbuję. Czyli oprócz porwania moich podopiecznych , dochodzi następny problem. Odpowiedzcie mi na pytanie czy zwykła pomoc opłaca? Ma swoje negatywne i pozytywne strony? Szczęście mignęło mi tylko na moment , na moment tylko się ukazało po to , aby uczynić moje życie smutniejszym i okrutniejszym. 
Przymknęłam oczy , otwierając czarną kopertę. Błądziłam wzrokiem po literkach , szukając sumy pieniędzy. O dziwo - nie było jej. 
- Więc tak.... - zarzuciłam się szlochem. - Jestem wam w najbliższym czasie potrzebna? Wyjeżdżam.



To Be Continued.....


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Więc....czy jestem wam w najbliższym czasie potrzebna? Otóż popadam w lekkie dołki związanie z codziennością i szkołą. Trudno mi pisać w stresie. Wybaczycie? Czy macie mi to za złe? Podoba się rozdział? Liczę na szczere komentarze i pozdrawiam :*
RiDa 

poniedziałek, 6 stycznia 2014

MM!



#NIE WIEM CZY POTWIERDZONE
Uwaga!
Teledysk do Midnight Memories pojawi się 11 stycznia 2014 roku. Musimy pobić rekord wyświetleń także do Zayn'a , ponieważ następnego dnia są jego urodziny.
Proszę wszystkich , wyświetlajcie teledysk i przekazujcie to wszędzie dalej  na : TT , IG , FB , GOOGLE+.
RiDa


piątek, 3 stycznia 2014

Stage 22 - I znów mam ochotę pierdolnąć uczuciami w ścianę.




~~~~~~~~~~~~Oczami Nialla~~~~~~~~~~~


- To nie tak jak myślisz! - wrzasnąłem. Zakład nie dotyczył Uny. O nie. Nie mógłbym jej tego zrobić. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Jest zbyt krucha na takie traktowanie.
- Stary jesteś moim przyjacielem i bardzo chciałbym w to uwierzyć. - wyznał Liam. - Ale nie potrafię. Jaki zakład?
- Razem z Harrym wpadliśmy na pomysł dotarcia do..... - zacząłem.
- Ruth. - dokończył loczek , podchodząc do nas. - Chodziło nam tylko o wypytanie jej , gdzie mieszka były Nancy.
- Po co wam to było? - moja księżniczka wyszła z pokoju. Mój wzrok momentalnie powędrował na dziewczynę. Miała zmartwiony wyraz twarzy.
- Nie mówiliśmy Ci tego Li , ale on tutaj był. - blondynka zachłysnęła się powietrzem. - Kiedy zostałem sam z Harrym. Zapukał do naszych drzwi. Odparł , że twoja siostra nakierowała go tutaj.
- Nie sądziłem , że to zajdzie tak daleko. - mruknął Payne. - Najpierw mama , teraz moja siostra.
- A ty miałeś je przed Nann. - wypaliłem. Spojrzał na mnie smutny. Poczułem jak ktoś przytula się do mojego boku.
- Nie musiałeś mu tego wypominać.. - szepnęła w moją klatkę. - Było to nie na miejscu.
- Należało mu się. - ucałowałem ją w czoło.




~~~~~~~~~~~~Oczami Nancy~~~~~~~~~~~~


Nie było to zbyt miłe co powiedział Niall. Uraził Liama i ja to wiem. Prawda boli. Kurz wspomnień zakłóca oddech teraźniejszości.
- I znów mam ochotę pierdolnąć uczuciami w ścianę. - warknęłam pod nosem. Skierowałam się do wyjścia , do żwirowej , tak dobrze mi znanej ścieżki. Wdycham mroźne powietrze z nadzieją , że zamrozi mi moje wnętrze.....moje pogmatwane uczucia. Jak już było dobrze , to musiało się spierdolić. Zawsze tak jest. Czy to fikcja czy zwykła , szara rzeczywistość. Nigdy nie będzie idealnie.
- Una zaczekaj! - męski głos rozbrzmiał za mną. Odwróciłam głowę , aby spotkać zmartwioną twarz Zayna.
- Co jest? - spytałam , próbując wymusić uśmiech. Oj niegrzeczna dziewczynka.
- Nie udawaj mała. - pogłaskał mnie po włosach. - Liamowi przejdzie.
- Nie jestem tego taka pewna. - westchnęłam. - Co Niall mu powiedział? Jak wyszłam?
- Nic konkretnego. - wzruszył ramionami. - Tylko , że przeprasza.
- Żartujesz? - podniosłam brwi do góry. - Malik to nie jest śmieszne.
- Z ręką na sercu powiadamiam Cię , iż Niall James Horan przeprosił twego brata. - stanęliśmy przed stajnią. Wypuściłam powietrze otwierając drzwi. To co zobaczyłam kompletnie mnie zszokowało.
- Gdzie moje konie?



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam , że rozdział jest krótki. Nie miałam zbytnio weny :/
Pozdrawiam
RiDa



SĄ TEŻ ZAKŁADKI WIĘC ZERKAJCIE NA NIE!





JEŻELI KTOKOLWIEK MA DO MNIE PYTANIA W SPRAWIE BLOGA TAK JAK DOMIINIKAA TO PROSZĘ OTO MÓJ E-MAIL :



magda39@amorki.pl




poniedziałek, 30 grudnia 2013

Versatile Blogger Award!



Zasady :
1. Nominowana osoba pokazuję nagrodę.
2. Dziękuję za nominację.
3. Ujawnia 7 faktów o sobie.
4. Nominuje 7 blogów.
5. Informuje o nominacji blogi nominowane.




Fakty : 
1. Chodzę do gimnazjum xD
2. Moim marzeniem jest koncert 1D w Warszawie *O*
3. Uwielbiam pisać blogi , ale nie raz popadam w deprechę i nie mam ochoty na nic ;(
4. Mam perfumy One Direction.
5. Moje oczy są podobne do Nialla *___* (z opowiadań przyjaciółek)
6. Jestem niejadkiem (Nie jem nic zdrowego)
7. To trzeci raz kiedy dostaję taką nagrodę.


Nominowane blogi : 


Więcej nie mam :(
Z góy pozdrawiam i Nowy rozdział po nowym roku :)
RiDa


sobota, 28 grudnia 2013

Co o tym myślicie?




Siemka wszystkim! Podoba wam się nowy wygląd bloga? Przyjaciółka pomogła mi
 "zrozumieć" wstawianie szablonów :) Jej blog : http://onedirectioncamp.blogspot.com/ Dziękuję jej za to <3
Co o tym sądzicie?
PS: Zmieniłam także nazwę bloga na :Insane. Oprócz tego nowy rozdział powinien być niedługo :)
RiDa




czwartek, 26 grudnia 2013

Nowy rozdział na War of the Worlds!





"- Może... - zaczęłam. Nie dane było mi dokończyć , gdyż przyjaciółka pociągnęłam mnie za skrzydło w kierunku wyjścia. 
- To bolało. - udawałam smutną. - Wyrwałaś mi pióro.
- To wyrwę jeszcze z lewego , aby była równowaga. - zachichotała , zakrywając usta. Otworzyłam usta ze zdziwienia. "
[...]
"Weszłyśmy do Zary. Przeszukiwałyśmy półki z ubraniami kiedy przede mną pojawił się Demon.
- Cześć mała - powiedział z chytrym uśmieszkiem. Uniosłam jedną brew do góry i wpatrywałam się w niego - Danielle prawda ?
Otworzyłam usta lecz po chwili je zamknęłam. Zatrzymałam się i przestałam przeglądać ubrania.
- Skąd wiesz ?- zapytałam ostrożnie czekając.
- Jestem Liam - odpowiedział."


LINK : http://please-becarefull.blogspot.com/ .
Spodobało się? Liczę na komentarze! :D Będę wdzięczna <3
RiDa



środa, 25 grudnia 2013

Zróbcie to dla mnie! | A'la prezent dla mnie :3






Słuchajcie! Podjęłam współpracę z zajebistą bloggerką! Pandzia wraz ze mną założyła bloga (sama to zrobiła , ale cii xD ) I zapraszam was na nie : http://please-becarefull.blogspot.com/ .
Zaczynamy podejście drugie , ale razem :)
W grupie raźniej c'nie?


RiDa





Stage 21 - Zajoba można z tobą dostać....




Wyskoczyłam z pokoju , biegnąc korytarzem do sypialni Nialla. Gdy dotarłam do drzwi , złapał mnie strach. Przerażenie wypełniło każdą komórkę w mózgu. Czego ty się idiotko boisz? - karciło sumienie.- On Cię Kocha , ty Jego i jest dobrze.
- No chyba nie. - bąknęłam pod nosem.
- Co chyba nie? - Horan otworzył drzwi. Czy on czyta w myślach? - Una? Co się stało?
- Bo widzisz.... - zaczęłam niewyraźnie. - Ja coś zrozumiałam i to jest bardzo skomplikowane.
- Co jest skomplikowane? - podniósł brwi do góry. Coraz bardziej mnie zawstydzał.
- To co zrozumiałam. - wyjaśniłam , bawiąc się trzęsącymi dłońmi.
- A co zrozumiałaś? - zaśmiał się.  Policzki zaróżowiły się bardziej niż były od kilku minut.
- Kocham Cię. - szepnęłam ze spuszczoną głową.  Blondyn uważnie mi się przyglądał.
- Nie kłam. - ostrzegł. - Nie tak. Nie musisz odwzajemniać mojego uczucia jeżeli nie chcesz.
Moje emocje nie wytrzymały.
- Kocham Cię Idioto!!! - wrzasnęłam.  - Cholernie mi na tobie zależy!
Zaczęłam walić pięściami w tors Irlandczyka. Złapał moje nadgarstki , tuląc mnie do siebie. Wtuliłam twarz w jego koszulkę. Łza spłynęła po moim policzku.
- Nancy? - zapytał. Podniosłam głowę do góry.
- Ale jesteś pewna?
- Zajoba można z tobą dostać.... - warknęłam , wpijając się w jego usta. Złapałam jego włosy ,ciągnąc ich końcówki. Chłopak chwycił moje pośladki , podnosząc mnie do góry. Cofnął się kilka kroków , wchodząc tyłem do pokoju. Złapałam klamkę , zatrzaskując drzwi.
- Niegrzeczna Nann. - mlasnął przez pocałunek. Uśmiechnęłam się. Zeskoczyłam z rąk Irlandczyka popychając go na łóżko. Zdezorientowany , popatrzył na mnie. Przesłałam mu całusa w powietrzu, kładąc się obok niego. Ułożyłam wygodnie głowę na jego rozłożonym ramieniu. Włożyłam ręce pod jego koszulkę , nakładając nogę na jego.
- Wygodnie Ci? - zaśmiał się.
- Nawet nie wiesz jak. - uniosłam głowę do góry , aby spojrzeć mu w oczy.
- Kocham Cię. - wyznał.
- Ja Ciebie też. - pocałowałam go lekko.
- Stary widziałeś...... - do pokoju wszedł Louis. Gdy nas zobaczył , szczęka mu opadła. Zaśmiałam się , złączając palce Horana z moimi.
 - Czy ja przypadkiem..... - jąkał się. - Przeszkadzam?
- Wcale. - uśmiechnął się blondyn. - Kogo widziałem Tommo?
- Nancy. - bąknął pod nosem. - Nie ważne. Ja już może pójdę.
- Jak tam chcesz. - pomachałam mu. Wybiegł z pokoju , trzaskając drzwiami. Można było usłyszeć jak schodząc po schodach wrzeszczy " A ja coś wiem i wam nie powiem!!" .
- Skarbie?- poczułam szept obok swojego ucha. Jak słodko.
- Hm? - zamruczałam.
- Zauważyłaś jak się zmieniłaś przez te tygodnie? - zapytał cicho. - Od nieodzywającej się myszki do rozgadanej kobitki.
- To dobrze? - zająknęłam się.
- Jasne , że tak. - pogłaskał mnie po włosach. - Bardzo. Jak myślisz czy Liam będzie zły na nas?
- Mam szczerą nadzieję , że nie. - odpowiedziałam , wzdychając. - Kocham go , ale musi zrozumieć pewne sprawy.
- Miał z tym problem , nie?
- Żebyś wiedział. - ścisnęłam jego dłoń. - Za bardzo się rządził.

Wychodzę do koni. - zawołałam , schodząc po schodach. Gdy podeszłam do drzwi , poczułam szarpnięcie.
- Liam? - zdziwiłam się. - O co chodzi?
-  Nigdzie nie idziesz. - zabronił. - Najpierw zjedz obiad , a później pójdziemy razem.
- Li mam 14 lat! - krzyknęłam. - Jesteś tylko o rok starszy. Muszę iść do Pearl.
- Nigdzie nie pójdziesz! - krzyknął. Pierwszy raz podniósł na mnie głos. Spuściłam głowę , ocierając bezsilną łzę.
- Kocham Cię. - szepnął , tuląc mnie do siebie. - Zawsze będę na pierwszym miejscu i nikt nie ma prawa mnie z niego zrzucić.
- Ale..... - zaczęłam. Złapał moje policzki , podnosząc głowę do góry.
- Una jestem twoim jedynym bratem. Jesteś dla mnie najważniejsza zaraz po rodzicach. [...]

- Jest to trochę hipokryzja z jego strony. - odparł , wysłuchując wspomnienia. - Mówi , że on U CIEBIE będzie na pierwszym miejscu , a ty u niego zaraz po rodzicach. A Ruth i Nicole?
- Przede mną. - wzruszyłam ramionami, lecz w środku przejęta byłam tym od samego początku. - Trudno się mówi. Tak mnie ustawił to tak mnie ma.
- A ja? - spytał chłopak. Spojrzałam mu w oczy.
- Pierwszy. - szepnęłam tuż przy ustach. Złapał moją brodę złączając nasze wargi w czułym pocałunku.
Niestety nam przerwano.
- Nann?! - do pokoju wparował Payne. Oderwaliśmy się od siebie zeskakując z łóżka.
- Co tu się do cholery dzieje?! - wrzasnął.
- O co Ci znowu chodzi? - spytałam spokojnie.
- O co? - zdenerwowany podszedł bliżej nas. - Dlaczego ty i Niall?
- Bo się kochamy? - powiedzieliśmy w tym samym momencie. Liam podniósł brwi do góry , kierując swój wzrok na Nialla.
- Horan chodź na słowo. - wyszli z pokoju , zostawiając mnie samą.





~~~~~~~~~~~~Oczami Nialla~~~~~~~~~~~~


Przyjaciel wyciągnął mnie z pokoju , zostawiając dziewczynę samą.
- Co ty wyprawiasz? - spytał wprost.
- Nie rozumiem Cię Liam. - pokiwałem przecząco głową. - O co dokładniej chodzi?
- Dlaczego ty i Una się kochacie?
- Zadajesz takie głupie pytania Li. - mruknąłem znudzony. - Gdzie jest nasz Daddy?
- Stoi przed tobą zatroskany o swoją siostrę. - odpowiedział.
- Miłość stary , miłość. - wyznałem. - Oddałbym swoje życie aby być z Nancy.
- Nie masz prawa z nią być. - syknął. - Wyruchasz i zostawisz.
- Na mózg Ci padło?! - zdławiłem okrzyk zdziwienia. - Nigdy nie zrobiłbym tego dziewczynie.
- Słyszałem jak zakładałeś się z Harrym , który pierwszy dotrze do niej. - zmrużył oczy, a mnie zatkało. - Teraz milczysz?




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taki malutki , spóźniony prezencik ode mnie ;) Mam nadzieję , że się podoba :)
Liczę na komentarze <3
RiDa










czwartek, 19 grudnia 2013

Zapraszam!






Zapraszam wszystkich na blog mój i przyjaciółki (aktualnie lekko zawieszony) : http://gabimegionedirection.blogspot.com/ . Na wstępie chcę powiedzieć , że rozdziały posiadają błędy i są na poziomie niezaawansowanym. Ale chciałabym abyście weszli i napisali jakikolwiek komentarz :)
Z góry dziękuję i Życzę Wesołych Świąt!
RiDa




Stage 20 - Nann dlaczego zbiłaś moje lustereczko?




 " Kocham Cię , kocham Cię , kocham Cię......" . Słowa odbiły się w mojej głowie niczym morska fala o burtę statku. Czy przypadkiem to nie jest sen? Wypowiedział tak piękne , a zarazem ociekające bólem słowa. Co oznacza kogoś kochać? Czy on w ogóle o tym wie?
- Wiesz co to znaczy kochać? - szepnęłam cicho nie spuszczając z niego wzroku. Jego niebieskie tęczówki przeszywały mnie na wskroś.
-  Kochać to znaczy ufać bezgranicznie. - zaczął swój monolog. -  Jestem gotowy nawet oddać życie dla Ciebie. Kochać to chęć spędzenia z tą osobą resztę swojego życia. Nie wiem czy wiesz , ale miłość opiera się na szacunku , zaufaniu , a przede wszystkim przyjaźni. Miłość to uczucie wręcz nie do opisania. Jesteś moim życiem Nann. Kiedy widzę twój uśmiech, mój sam wkrada się na twarz. Twój zapach obezwładnia w każdym calu. Zrozum , że czuję do ciebie coś nie możliwego do opisania. Miłość. To takie piękne słowo. Ale czy rozumiemy co ono oznacza? Miłości nie można określić dosłownie czym jest , zamknąć ją w jakichkolwiek granicach.
Przymknęłam oczy analizując każde słowo chłopaka. Co mam mu odpowiedzieć? Może proste "Ja Ciebie też" ? Każde słowo przesiąkło mój zbudowany mur dookoła serca. Zburzył je za jednym razem. Uczucia przelewały się do środka , zalewając mój umysł.
- Człowiek który kocha prawdziwie , nie potrzebuje cały czas zapewnienia o miłości bo jego czyny mówią same za siebie Niall. - wyszeptałam. - Zastanów się teraz. Czy aby na pewno mnie kochasz? Nie będzie odwrotu.
Blondyn położył palec na brodzie pocierając ją lekko.
- Una? - zapytał, przyciągając mnie do siebie. - Przepraszam.
Nie zdążyłam zareagować. Przyciągnął moją twarz do swojej. Nasze wargi spotkały się , łącząc w jedność. Jego usta były gorące. Za gorące. Paliły moją skórę na szyi , gdzie chwilę wcześniej się przeniosły. Składał pocałunki na linii szczęki , błądząc rękami po moich plecach. Westchnęłam , ponownie wpijając się w jego usta. Zaskoczony oddał pocałunek. Złapał moje udo , oplatując je wokół swojego biodra.Pochylił się do tyłu , czego skutkiem był mój brak równowagi. Niechcący cofnęliśmy się do tyłu , tym samym zbijając wiszące na ścianie lustro. Wskoczyłam na niego całkowicie. Oplótł mój tyłek dłońmi , przyciskając mnie do równoległej ściany.
- Nann dlaczego zbiłaś moje lustereczko? - usłyszałam przerażony głos Malika. - Niall? Co to ma znaczyć?
Wtuliłam twarz w klatkę piersiową chłopaka. Przytulił mnie , odpowiadając :
- Ciebie też miło widzieć Zayn. Przeszkodziłeś nam wiesz?
- Nie. - zająknęłam się. - To znaczy , ja już pójdę.
Pocałowałam w usta Nialla , wychodząc z kuchni. Mogłam jeszcze usłyszeć wiązankę przekleństw ze strony blondyna jak i śmiech Malika.
- Cześć Una. - przede mną wyrósł Liam. - Proszę. O to twoje żelki i czekolada.
- Dzięki. - podziękowałam cicho. - A tak po za tym masz mi coś do wyjaśnienia?
- Nie. - odpowiedział szybko , uciekając do jadalni. Prychnęłam pod nosem kierując się do pokoju. Usadowiłam się na parapecie otwierając swój zeszyt. Dawno w nim nic nie pisałam. Podrapałam się po głowie , rozpoczynając jeździć ołówkiem po kartce :



W jego oczach zawsze było coś dziwnego gdy przechodziłam obok. Jakby uśmiechały się same, były takie pełne miłości.  Ale teraz nie mogę ocenić jak patrzy. Czy chłodno czy ciepło.  Nigdy się tego nie dowiem bo NIGDY nie  będzie mój.





NEVER SAY NEVER xxxx



Ułożyłam notatnik obok poduszki. Oparłam policzek o szybę , przymykając oczy. I co ja mam zrobić? Niall wyznał , że mnie kocha. A ja? Co ja do niego czuję? O to właśnie jest pytanie. I nagle nasunęło mi się jego wypowiedź : " Nie wiem czy wiesz , ale miłość opiera się na szacunku , zaufaniu , a przede wszystkim przyjaźni. Miłość to uczucie wręcz nie do opisania. Jesteś moim życiem Nann. Kiedy widzę twój uśmiech, mój sam wkrada się na twarz. Twój zapach obezwładnia w każdym calu. " Ufam mu? Całkowicie. Przyjaźń? A jakby inaczej! Szacunek? Jeszcze się pytam?! Uśmiech na twarzy i zapach?  Już wszystko rozumiem. Ja go kocham...........



TBC.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Nie mam czasu napisać notatki SaVannators! Liczę na komentarze i pozdrawiam <3
Notkę dopiszę jutro!
Schorowana RiDa




piątek, 13 grudnia 2013

Stage 19 - Sklep powiadasz?!





- C-co?
Nasze twarze dzieliły kilka centymetrów. Czułam jego oddech na swojej skórze.Zapach jego nieziemskich perfum otulił moją twarz. Nie mogłam się skupić ani racjonalnie myśleć. Jego oczy mnie zahipnotyzowały.
- Nann...... - szepnął , gładząc mój policzek. Przymknęłam oczy , wtulając twarz w jego ramię. Nie możemy tego zrobić. On może mnie zniszczyć. Tak samo jak były. Horan dotknął mojego podbródka , palcem wskazującym, podnosząc moją głowę. Nie potrafiłam spojrzeć w jego oczy. Są takie piękne.
- Una nie zrozum mnie źle.... ja tylko... - jąkał się. Nagle zapragnęłam , żeby przestały nas dzielić te cholerne centymetry. Niall miał podobne wrażenie, lecz nadal był niepewny. Powoli cmoknął mnie w kącik ust , przechodząc na sam ich środek. Jego wargi znalazły się na moich w tym samym czasie. Z początku to było coś lekkiego. Moje ręce owinęły mu się wokół szyi, a place zakręcały pojedyncze włoski na karku. Mruknął śmiesznie , uśmiechając się szeroko i tym samym niszcząc nasz pocałunek.
-Nancy.... - szepnął. Nie zwróciłam na jego słowa uwagi. Przyciągnęłam jego twarz do swoich ust, pragnąć poczuć ich słodki smak.
 Nie mogłam się tą chwilą nacieszyć.  Przyciągnął mnie do siebie tak , że leżałam na nim. Podniósł się , sadzając mnie na kolanach. Zgarnęłam włosy na lewą stronę , nadal nie przerywając przyjemności. Jednak po chwili się opamiętałam.
Moje wkurwiające sumienie wróciło tak samo jak wspomnienia.
- Co ja robię.... - przerażona wybiegłam z pokoju. Idiotko!!! - krzyczał głos. - Jemu zależy!
Ale mi nie. - pokręciłam głową. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Wleciałam do swojego pokoju , zamykając drzwi na klucz.
Kucnęłam w kącie , chowając twarz w dłonie.
- Una? - dobrze znany mi głos zapukał do drzwi. - Czy coś się stało?
- Nie Liam. - otarłam łzy. - Nic. Po prostu jestem zmęczona i tyle.
- Ach ok. - odszedł. Zaszlochałam cicho , kręcąc głową. Dlaczego nie pozwalam dojść uczuciom do mojego serca? Dlaczego?
- Może dlatego , że NIE CHCESZ. - sumienie podkreśliło ostatnie słowa. Dotknęłam ręką czoło. Uf. Jakie gorące. Gorączka? Na pewno nie. Może sen dobrze mi zrobi? Jak mówią : z problemami najlepiej się przespać. Cóż. Dobranoc.





~~~~~~~~~~~~Oczami Liama~~~~~~~~~~~~




- Co się stało? - dopytał się Harry. Wzruszyłem ramionami , mówiąc:
- Powiedziała , że jest zmęczona.
- Coś mi tu nie pasuje. - Louis położył palec na brodzie.
- Ty to z byle czegoś robisz problem. - zarechotał o wiele za głośno Zayn. Usiadłem na fotelu, przełączając na MTV.
- Nie kojarzycie faktów. - Tommo wstał, kierując się na górę. Przewróciłem oczami , oglądając nowy teledysk Rudimental.




~~~~~~~~~~~~Oczami Nialla~~~~~~~~~~~~






Nie wierze w to co się przed kilkoma minutami stało. Pocałowaliśmy się. Wciąż czuję jej miękkie wargi na swoich. Jej słodki zapach. Potrząsnąłem głową , łapiąc się za włosy. Dlaczego za nią nie poszedłem? Może się wstydziłem? Bałem się odrzucenia? Chociaż - już do tego doszło. Uciekła. Coś zrobiłem nie tak?
- Stary mogę wejść? - w progu pojawił się Tomlinson. Pokiwałem lekko głową, siadając na podłodze, opierając się plecami o łóżko.
- Mów. - odparł pewnym siebie głosem. Nie tym zabawnych , ochrypłym , lecz poważnym. Czyżby słyszał?
- Nie mam co. - skłamałem.
- Niall. - westchnął. - Nancy zamknęła się w pokoju, twierdząc , iż jest zmęczona. Wcześniej była pełna energii. Wiem , że kłamie. Co się zdarzyło?
- Pocałowaliśmy się. - wyszeptałem, przełykając nerwowo kulę w gardle. Przyjaciel wytrzeszczył oczy , kiwając porozumiewawczo głową. - Una, ona po no...
- Spokojnie. - przytulił mnie , kiedy ujrzał łzy w kącikach mych oczu. - Uciekła. Mam rację?
Pokiwałem pozytywnie głową. Straciłem nagle język w ustach. Żaden dźwięk nie mógł ze mnie ulecieć.
- Musicie porozmawiać. - odpowiedział. - Wyjaśnić swoje uczucia. Może da się ją jakoś przekonać.
- Mam nadzieję. - przymknąłem oczy.





~~~~~~~~~~Następnego dnia - Oczami Nancy~~~~~~~~~~



Obudziło mnie pukanie do drzwi. Na wpół sennie zeszłam z parapetu , podchodząc do drewnianej powłoki i otwierając ją.
- Cześć księżniczko. - powiedział uśmiechnięty Zayn. - Słuchaj przepraszam , że Cię obudziłem , ale chcesz coś ze sklepu? Z chłopakami jedziemy do sklepu.
- Och dzięki , że pytasz. - pocałowałam go w policzek. - Kupcie mi jakieś żelki i białą czekoladę.
- Spoko. - pokiwał głową, zapisując produkty na kartce. - Będziemy za jakieś 2 godziny. Harry był u koni rano. Nie gniewasz się co nie?
- Emh nie. - lekko zmarszczyłam brwi. - Podziękuj mu.
- Ok. - poczochrał mnie po włosach, od razu uciekając. - Pa Nann!
- Pa. - mruknęłam o wiele ciszej , wracając do pokoju. Założyłam bordowe rurki, czarną bluzę z krzyżem na środku oraz do tego czarne trampki przed kostkę. Założyłam jedną z moich bransoletek , uczesałam włosy i byłam gotowa. Prawie. Pomalowałam rzęsy tuszem oraz ozdobiłam je lekko eyelinerem. Zeszłam do kuchni  , która z mojego punktu wiedzenia miała być pusta. 
- Co tu do cholery robisz?! - wrzasnęłam zdziwiona.



~~~~~~~~~~~~Oczami Harrego~~~~~~~~~~~



- Jak myślicie pozabijają się? - zaśmiałem się cicho. Chłopcy mi przytaknęli.
- Miejmy nadzieję , że nie. - dodał Louis. - Ale jeżeli się pogodzą to kupicie mi kilogram marchewek , dobrze? Wiecie , to było mój plan tak dla przypomnienia.
- Och nie chwal się Tomlinson. - dałem mu kuksańca w bok.




~~~~~~~~~~~~~Kilka minut temu - Oczami Nialla~~~~~~~~~~~



- Siema blondasie! - krzyknął mi do ucha Liam. Jęknąłem , nakrywając się kołdrą.
- Co chcesz?
- Jedziemy z Nancy do sklepu. - wyjaśnił. - Chcesz coś?
- Święty spokój , śniadanie na stole i żeli truskawkowe. - wymamrotałem.
- Załatwione. - uśmiechnął się szeroko.
- Śniadanko też? - ucieszyłem się otwierając szeroko oczy. Pokiwał głową , schodząc z mojego łóżka. Wybiegłem z pomieszczenia , wpadając uradowany do kuchni. Zasiadłem na krześle, rozpoczynając konsumować naleśniki z nutellą. 





~~~~~~~~~~~~~~Oczami Nancy~~~~~~~~~~~~





- Co tu do cholery robisz?! - wrzasnęłam zdziwiona.
- Raczej ja powinienem zapytać CIEBIE. - podkreślił ostatnie słowo.  - Miałaś być na zakupach.
- No chyba ty. - prychnęłam. Zacisnął ręce w pięści , kręcąc głową. 
- Po co wróciłaś? - zapytał.
- Do kuchni? - zaśmiałam się. - Miałam zamiar zjeść śniadanie.
- Nie o to... - zaczął.
- Sklep powiadasz?! - wrzasnęłam. - Z tego co mi wiadomy to wy mieliście być i tyle. A teraz królewiczu zejdź mi z drogi bo głodna jestem.
Ominęłam go podchodząc do lodówki. Warknął gardłowo , przewracając oczami. Pierwszy raz widzę takiego Nialla. Pewnego siebie, zdeterminowanego....
- Nann? - szepnął cicho. Uhuhuh. Ochłonął? 
- Hm? - ugryzłam kawałek sera. 
- To co było wczoraj....
- Nic nie znaczyło. - dokończyłam przerażona. - Nic. Chwila uniesienia i tyle. Nie róbmy z tego dramy na kilka przecznic. 
- Czy ty nie rozumiesz? - pokręcił przecząco głową. Podszedł do mnie , kładąc ręce na moich ramionach.Spojrzał mi głęboko w oczy. - Nancy ja Cię kocham.......



TBC.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam wszystkich w piątek 13-tego xD Rozdział znowu przerwany w takim momencie :) Nie bijcie proszę. Uwielbiam was tak przetrzymywać <3 Liczę na komentarze i serdecznie pozdrawiam :*
Chora RiDa




Theme by MIA