sobota, 7 września 2013

Stage 9 - Ogarnij się , jak nie to skopie Ci dupę.

                            ~~~~~~~~~~~Tydzień później - Oczami Nency~~~~~~~~~~~~

Te 7 dni minęło jak z bicza strzelił. Wróciliśmy z lasu, i....nic. Wróciliśmy do szarej rzeczywistości. Niestety tak jest zawsze. Nie da uciec się przed przeznaczeniem. Moje "stosunki" z zespołem jak i ich dziewczynami wyszły na poziom "normalny". Nie boję się ich, ale.......... nadal mam lekkie wątpliwości. Nie odzywam się to fakt, ale jest znacznie lepiej. Dzisiaj mama (o ile mogą ją jeszcze tak nazywać) przyjeżdża na obiad. Zajebiście , nie? Dzie....
- Una!!! - wrzasnął brat, przerywając moje rozmyślania. - Widziałaś moją koszulkę?????
Westchnęłam i zabrałam koszulę z fotela. Weszłam do pokoju Liama rzucając ciuch na łóżku. Już miałam wychodzić, gdy brat powiedział :
- Mama będzie za jakieś 20 minut. Idź się przebrać.
- Dobra. - bąknęłam i opuściłam pomieszczenie. Pognałam do łazienki , gdzie założyłam wybrany wcześniej komplet. Zbiegłam do salony, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. W holu stała moja mama z......Nicole i Ruth?!!!! Co one tutaj robią?! Ale, ale...
- Una chodź tutaj. - Li odwrócił się w moją stronę zachęcając mnie abym przywitała te okropne istoty.
- Cześć. - mruknęłam do sióstr, po czym odwróciłam się w stronę rodzicielki. Karen miała zamiar opatulenia mnie w swoich objęciach, lecz - NIE . Nie tym razem. Poklepałam ją po ramieniu , po czym ruszyłam w stronę jadalni.
- Nency pomożesz mi zanieść potrawy na stół? - zapytał Harry.
- Tak. - odpowiedziałam cicho. Zabrałam dwa półmiski potraw stawiając je na stole. Hazza dostawił resztę. Nie mając nic innego do roboty dosiadłam do pozostałych. Zerkając kątem oka na siostry , mogłam zobaczyć żywy ogień w ich oczach. Zachichotałam pod nosem.
- Co cię śmieszy siostrzyczko?- spytała z drwiną w głosie Ruth. Nie odpowiedziałam. To tylko bardziej rozjuszyło dziewczynę. Wstała podchodząc do mnie. Szturchnęła mnie w ramię. Nie zareagowałam. Walnęła mnie w tylną część głowy. Auć! To zabolało. Wstałam od stołu , po czym stanęłam przed siostrą. Podniosłam brew do góry. Ja pierdole, śmiać mi się chce XD
- Słucham? - odparłam opierając łokcie na krześle.
- Oo........ - przekręciła głowę w bok. - Jednak się odzywasz.
- Masz jakiś problem Ruth? - spytałam. Spojrzałam na resztę. Mama miała zmartwioną minę, chłopcy nie wiedzieli co się dzieje, a Liam miał wypisane na twarzy " Ogarnij się , jak nie to skopie Ci dupę  ".
- Ja? - zarechotała. - Nie. Wiesz.......z mamą mamy dla ciebie świetną nowinę.
- Ruth przestań. - ostrzegła ją Karen.
- Jakieś 4 kilometry stąd.... - mówiła dalej dziewczyna. - Jest taki ośrodek. Jak on się nazywał........To chyba był dla tych psychicznie chorych prawda, mamo?
- Ruth PRZESTAŃ! - wrzasnęła rodzicielka. Ja, co i nie! Nie chce!!! Ja jestem zdrowa.......chyba. Nie zauważyłam nawet jak po moich policzkach spływały łzy. Otarłam je wierzchem dłoni. Zerknęłam na resztę. Zauważyłam jak Liam karci Ruth, a Niall powoli podchodzi do mnie. Wzięłam głęboki oddech, aby nie wybuchnąć płaczem.Gdy blondyn był jakieś 50 cm ode mnie odepchnęłam go, po czym ruszyłam biegiem w stronę wyjścia. Kiedy znalazłam się w ogrodzie pobiegłam żwirową ścieżką do stajni. W oddali jeszcze słyszałam płacz i wrzaski. Wchodząc do pomieszczenia nie czekając na nic wyprowadziłam Evil'a i Pearl.Wsiadłam na ogiera , zamykając klacz w padoku.Moim jedynym celem było odjechać z tego miejsca jak najdalej.
- Wszystko będzie dobrze. - pomyślałam. - Mam przy sobie jedną z najważniejszych osób w moim życiu.A Niall? Sumienie precz! - wrzasnęłam. Nie odejdę do póki nie pogodzisz się z prawdą. Niall jak i Liam są osobami którym możesz w pełni zaufać. Wróć i przeproś!!! Nigdy. - zapłakałam. Bitwa na myśli......coś nowego.


                                                ~~~~~~~~Oczami Nialla~~~~~~~~~~

- Co to za cyrk?! - wrzasnęła mama Payne na córkę. - Masz choć trochę oleju w głowie?!!
- Ale mamo.... - zaczęła. - Przecież powiedziałaś , że Una zostanie odesłana do jakiegoś szpitala.
- Nie możecie!!! - wtrąciłem się. - Nency normalnieje. Jest w pełni zdrowa.
- Skąd ta pewn.....
- Bo mi na niej zależy!!!! - krzyknąłem wybiegając z domu. Gdy dotarłem do stajni było już za późno. Odjechała.

CDN.

~~~~~~~~~~~~~
Krótki, bo krótki :( Nie mam zbytnio weny. Przepraszam.
RIDA




2 komentarze:

Aniella Niallmyhunger pisze...

Krótki (:C) ale fajny rozdział. Czekam na następny :)

Anonimowy pisze...

zajebisty ten blog chce go czytać i mam nadzieje na nowe rozdziały czekam buziaki Kamila P.

Theme by MIA